środa, 6 czerwca 2012

Od defektu do defekacji.

Podobno moje zainteresowanie polityką to taki defekt. Ten defekt mam już od dobrych kilku lat. Nie wiem która sytuacja sprawiła, że skaza polityczna pojawiła się na moim umyśle- ale co tam, nie ważne. Lubuje się w kontestowaniu politycznych absurdów, wszystko muszę skomentować- jak nie tu, to gdzie indziej. Co dzień łapię głodnym okiem newsy ze politycznego świata. Po co? Przecież nie samą polityką człowiek żyje, nie można tak blogować tylko o jednym, bo niektórym zaraz bokiem wyjdzie moja skromna twórczość. Dlaczego taki tytuł? Bo czuję że- mówiąc bardziej kolokwialnie- zasrywam was polityką w miałki sposób. To niezdrowo dla umysłu, siedzieć wciąż w jednym temacie. W końcu kota dostanę i będzie mi bliżej do Jarka. Wariactwo Macierewicza może się niebezpiecznie udzielić. Opary Palikota też źle działają na mechanizm myślenia, jak ciągle się je wdycha (albo głęboko zaciąga). Wkurwiają mnie już Tupolewy, Smoleńska, katastrofy mniejsze i większe (nasza polityka w całość jest katastrofą) krzyże i tabuny krzyżaków, NOPy snopy i inni troglodyci. Mam przesyt afer, przekrętów, szwankującej gospodarki, kryzysów, utyskiwań i bełkotu o lepszym jutrze -z ust polityków, którzy głęboko w końcowych odcinkach jelita grubego, mają nas i nasze problemy. Niczym Błaszczak o Tusku, tak ja non stop o PiSie, a to przecież taki paproch który się do buta przykleił- dziwnie jest temu poświęcać tyle uwagi.

Obamy, katoprawica, homofoby, geje, parady, marsze, katole i ich omamy, kościoły, wieśniaki, narodowcy, komuniści, lewaki i prawaki,Palikoty, krzyże, Smoleńsk i samoloty, biskupi, Rydzyki, mohery, eksperci, komisje, przekręty i afery... Czas poświęcić uwagę również innym sprawom (chociaż jako polityczny drapieżnik na wegetarianizm nie przejdę i pisać będę o pokrewnych, bo moja natura inaczej nie umie) Szkoda zamieniać przestrzeń blogową w publiczny kibel i ogół atencji zadedykować polityce- która jest po prostu gównem.

5 komentarze:

Zmija37 pisze...

Hmm wiesz mam z tym co napisałaś problem: lubię Twoje spojrzenie na politykę i nie wiem czy umiałabym czytać u Ciebie o gotowaniu, kwiatkach itd.:)

Dama Kier pisze...

Droga Żmijo, gotować lubię ale żeby o tym pisać? Nie, jeszcze mi to nie grozi;) Pisać o polityce dalej będę, pewnie tak samo (a może ciut grzeczniej) tylko nie tak intensywnie:)

Ra pisze...

A czyż pisząc o polityce nie piszesz o wszystkim? W końcu polityka właśnie jest tym drzewem, którego gałęzie dotykają każdej dziedziny życia. Są w pracy, w szkole, u lekarza, w kraju i za granicą, w sklepie i na stadionie, są nawet w domu. Niby monotematycznie a jednak nie.

pkanalia pisze...

stawiam na wszechstronność... choć moja CR twierdzi, że wciąż u mnie "dupy, dragi, kościół i polityka", to nie do końca się z Nią zgadzam... ostatnio było o puszczyku... niewiele, ale zawsze coś...
pozdrawiać :))...

Brunet pisze...

Pisz, pisz... a ja tymczasem zagłębię się w filozoficzne zawiłości...nie wiem, co zdrowsze:)

Prześlij komentarz

Komentuj w miarę przyzwoicie. Jeśli masz zamiar dodać do mojej osoby kilka epitetów- daruj sobie, komentarz zostanie usunięty, chyba że przegniesz pałę, to pokaże innym jakim jesteś burakiem i komentarz pozostanie. Jeśli mentalnie masz 13 lat i chcesz napisać coś w stylu "boże ale ty jesteś gupia" to dorośnij, wróć i może wtedy Twój komentarz pozostanie. Jeśli chcesz tutaj toczyć pianę z katolickiej miłości do bliźniego- usunę Twoje wypociny. Jesteś anonimem? PODPISZ SIĘ! Mała nowelizacja- jeśli wpadasz tu tylko po to, by atakować wypowiadających się na moim blogu, pardon ale... wypadasz.