poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Nowy pistolecik PiSu.

Sprawa Madzi z Sosnowca wlecze się niemal pół roku, im dłużej o tej sprawie mowa tym więcej dziwnych ludzi zaczyna na niej budować swoją karierę. Wśród dziwaków znalazła się kolejna kobieta PiSu, kobieta z tytułem profesora- co w jej wypadku skłania mnie do podejrzeń, że tytuł ten uzyskała po znajomości, bo na pewno nie za wiedzę, rozum i znajomość prawa. Zanim napiszę o co chodzi, przybliżę w wielkim skrócie postać pani „profesor” Krystyny Pawłowicz- kobieta niezamężna, bezdzietna, robiąca karierę naukową, udzielająca się publicznie, łakoma na władzę, gorąca fanka PiS. Myślę że tyle wystarczy, bo teraz napiszę, co owa niewiasta miała czelność powiedzieć. 

Tragiczna śmierć Madzi jest efektem stylu życia, który propagują feministki, buntu przeciwko tradycyjnej hierarchii wartości, w której najważniejsza jest rodzina, brak egoizmu. One zamiast tego proponują filozofię totalnego luzactwa, lekceważenie innych. Najważniejsze są gry i zabawy, z jakimi mamy do czynienia u Wojewódzkiego. Wypychanie na siłę kobiet z ich naturalnych ról społecznych i biologicznych prowadzi do nieszczęścia.

Pani profesor realizując się zawodowo, zdaje się przeczyć tradycyjnej roli kobiet, jaką narzucały od lat wszelkie religie i grupy dewiantów, z którymi to zacna „profesor” chce się bratać, by się dostać do stołka. Rozumiem, że pani „profesor” sama się wypchnęła ze swojej naturalnej roli społecznej i biologicznej, stąd jej nieszczęście i te przykre -cuchnące dobrze opłaconą propagandą- i nienawistne słowa. Zamiast smażyć mężowi placki ziemniaczane i zmieniać dzieciom pieluchy, udziela się medialnie i robi karierę (a przynajmniej tak jej się wydaje).
Pani „profesor” z tematu przeskoczyła na inny temat, chwalący PiS i pozwalający mieć swoje 5minut w mediach, zajęła się twardo polityką i pluciem na opozycje.

Potrafię mówić i przekonywać, a tylko takie osoby w polityce "zdobywają teren", uznaje się je za zwycięzców. Myślę, że te wszystkie ataki na mnie wynikają tak naprawdę z zazdrości, że nie działam na rzecz ich partii. Każdy by chciał mieć w swoich szeregach taki pistolet. „

Oj pani Krystyno, zapewniam że zdrowy na umyśle polityk, który z szujstwem się nie brata, nie chciałby pani w swoich szeregach nawet gdyby pani skłonna mu była zapłacić. Może ja też zacznę robić karierę pistoletu? (Pistolet z fallusem ponoć się kojarzy, znowu pani zaciera swoją rolę!) Na razie wolę być blogowym kulołapem, który teraz wyłapuje takie ślepaki. 

Nie jestem w sejmie dla kariery. Jestem profesorem nadzwyczajnym, byłam członkiem Trybunału Stanu, trzykrotnie pomyślnie przeszłam przesłuchania na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, moje ekspertyzy prawne spotykały się z uznaniem „

Nie? A ja śmiem twierdzić że jest inaczej. Jeśli w naszym kraju, takie zapiekłe fanatyczki są strażnikami prawa, są gwarantem godnego życia dla obywateli o innych poglądach, to ja załamuje ręce i chyba swój wyjazd, z tego zakażonego watykańskim wirusem kraju, szybko przyspieszę. Boję się kto uznawał jej ekspertyzy prawne za normalne, boję się tego, jacy ludzie siedzą w sądach, prokuratorach, na komisariatach i w innych służbach. Wiem dobrze, że dużo ludzi w ABW to zapiekli PiSowcy, skąd wiem? Człowiek ma uszy więc słucha.
Takie osoby jak Pawłowicz- przerażające, zimne, wyrachowane, bezlitosne, nabite hipokryzją- są w tym kraju kimś wysoko postawionym a powinny siedzieć pod mostem i żebrać na bułkę. No ale ja się nie dziwię, tutaj biznes może zrobić przestępca i założyć sobie firmę która – mówiąc brzydko- wyrucha na kasę tysiące ludzi. Skoro przestępca może mieć takie Amber Gold, to zapieniona fanatyczka może być sędzią TK, profesorem nauk prawnych i nauczycielem akademickim- mającym kontakt z jeszcze zdrowymi psychicznie studentami prawa. 

Nie wynoszę się, ale siłą rzeczy lepiej od niektórych znam się na prawie. W końcu sejm to fabryka ustaw, a nie kółko towarzyskie. „

Czy znacie to hasełko o sraniu wyżej, niż się dupę ma? Powiem szczerze, znam jedną fankę PiSu, która bez znajomości i męża kasy, nic by nie miała a równie bezczelnie wynosi się nad innych- mając w głowie siano. Wiem, że pani Krystyna to osoba samotna, niespełniona, smutna dlatego ludzi traktuje z góry uznając siebie za największego geniusza prawa na świecie. Wiem też, że najlepsi profesorzy prawa swoją wiedzą się na sucho nie chwalą – bo nie muszą. 

Po wakacjach PiS zaprezentuje Polakom swą wizję państwa. „
OMG! Znowu?

Kiedy pani „profesor” przestała dukać na temat polityki, musiała – zaraz po feministkach i wizjach nowej rzeszy polskiej pod wodza Jarosława- poruszyć temat osób homoseksualnych, bo jakże by inaczej. Pawłowicz zasugerowała, że osobom homoseksualnym, które mają dzieci z nieudanych związków heteroseksualnych, dzieci te należy odbierać.

W Polsce nie jest możliwa adopcja dzieci przez pary homoseksualne. Jeśli jednak homoseksualista ma dziecko z innego, heteroseksualnego związku i wychowuje je w związku homoseksualnym, to dzieje się temu dziecku wielka krzywda i odpowiedzialne w sprawach ochrony praw dzieci organy powinny interweniować. „

Jak wiadomo, takie dzieci powinny trafić do rodzin mocno katolickich uczących nienawiści do ludzi spoza sekty, do obcokrajowców, żydów, czarnych... albo po prostu do obcych rodzin, gdzie nie ma już kochającego rodzica. Pani „profesor” a jeśli rodzina gotowa do adopcji się nie znajdzie, gdzie dziecko pójdzie? Do sióstr zakonnych gdzie co dzień będzie odwiedzał je ksiądz?...
Pawłowicz dodaje również, że osoby homoseksualne nie muszą mieć żadnych praw wynikających z życia w związku, bo przecież wszystkie już mają... I TO JEST PROFESOR PRAWA???!!! A ile jest w Polsce praw, których w testamencie nie da się ominąć i zmienić? Ile jest przepisów, które urzędowe błahostki pozwalają załatwić tylko współmałżonkowi? Dlaczego osoby przebywającej na intensywnej terapii nie może odwiedzić „przyjaciółka” ze wspólnego mieszkania, bo w świetle prawa nie istnieje jako partnerka tylko koleżanka? Czy zdaniem pani „profesor” każdy myśli o spisaniu testamentu a potwierdzenie go to rzecz darmowa? Ile razy to rodzina przejmie majątek zmarłej osoby homoseksualnej, bo przyjaciel czy przyjaciółka w świetle prawa są nikim? Często takie rodziny przekreślają swoje homoseksualne dzieci i palą miłość do nich, więc to nie im się należy spadek. 
 
Taka troska nie jest potrzebna, gdyż osoby, o których mówi pan prezydent mieszkając razem pomagają sobie, wspólnie płacą rachunki, mogą odwiedzać się w szpitalu, zapisywać sobie majątki w testamencie. „

Pani profesor na koniec pogrążyła samą siebie twierdząc że:
Skoro feministki są zwolenniczkami przeprowadzania aborcji w dziewiątym miesiącu ciąży, a w Ameryce nawet przygotowały projekt, który dopuszczał zabijanie dzieci już po urodzeniu, to chyba nie mają uczuć, prawda? A co można powiedzieć o sztandarowej postaci tego ruchu pani Alicji Tysiąc, która poszła do sądu po odszkodowanie za to, że urodziła dziecko? Takie postawy są, moim zdaniem, głębokim wynaturzeniem. Ten światopogląd łatwo przenika do mediów, bo jak pokazują badania, w 70 proc. pracują w nich ludzie o poglądach lewicowych i lewackich. „

No tak, a czy w ruchach opozycyjnych nie pracują przypadkiem ludzie wynaturzeni przez poglądy skrajnie prawicowe, faszystowskie a nawet neonazistowskie? Jak to łatwo odwrócić słowa. Kobieta-pistolet powinna widzieć, jak taki argument uzbroić, by nikt go nie ruszył. Oczywiście, w razie zabicia dziecka winę zrzuca się na feministki, nie patologię która wynikać mogła m.in z życia pod przymusem wg jakichś chorych zasad "morlanych", wszystko jest znowu winą feministek. Kiedy mowa o aborcji- znowu te złe feministki, znowu odpowiedzialne za nieszczęścia (tylko jakie?) bo pragną zmniejszenia ilości takich przypadków, jak przypadek Madzi z Sosnowca. Pierwsze słyszę, by Szczuka była za aborcją do 9 miesiąca ciąży i co ma wspólnego USA z Polską i tamtejsze ruchy feministyczne (czy pseudo feministyczne) z naszymi, oraz Madzią z Sosnowca? Co do ludzi bez uczuć, skoro ta zakłamana hipokrytka każe kobietom siedzieć w domach- podczas gdy sama się realizuje, osób homoseksualnych za ludzi nie uznaje, na innych polityków patrzy z góry- to najwyraźniej sama nie ma żadnych uczuć wyższych, poza potrzebą samorealizacji i robienia kariery- co w sumie bywa często cechą główną osób o nieczystych zamiarach.

Zresztą sami przeczytajcie wygłupy tej baby, która mówi na siebie „pistolet” a jest co najwyżej odpustowym pistolecikiem na plastikowe kulki, którą w łapach dzierży łobuz (PiS). Będzie z tego to co zwykle, ubaw po pachy i kolejna krzykliwa samica w otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego. Dzięki niej, na temat PiS powstanie więcej demotywatorów, kiepów i obrazków na wiocha.pl a notowania polecą w dół. Pistolecikiem odpustowym wszak można sobie oko wybić. 

 

19 komentarze:

Maria-Dora pisze...

Witaj Damo Kier, cóż, można tylko się zdenerwować, jak się czyta takie wywiady. To jest typowy przykład myślenia totalitarnego, gdy słuszna jest tylko jedna ideologia.
Ale z drugiej strony wyrażanie takich poglądów upewnia, że PiS nie ma szans dojść do władzy, bo nawet Polacy zasadniczo konserwatywni rzadko jednak są fundamentalistami i fundamentalizmu nie lubią.

pkanalia pisze...

ale wykręciła na lewą /sic!/ stronę z tą Madzią!... majstersztyk...
najgorsze jest w tym wszystkim to, że te kołtuny po prostu łgają w żywe oczy... nie tylko kołtuny pis-owskie, ale jkm-owskie i inne odmiany /notabene żrące się pomiędzy sobą/...
weźmy ostatni cytat...
primo, to żadne feministki, żadnego nurtu, nigdy nie postulowały prawa do legalnej aborcji w 9-tym miesiącu...
secundo, to nie feministki wymyśliły "aborcję po urodzeniu", tylko jakaś kilkuosobowa grupka świrów /w Meksyku bodajże/...
tertio, to Pani Alicja nie "poszła" do sądu dlatego, że urodziła dziecko, ale dlatego, że poniosła uszczerbek na zdrowiu na skutek złamania prawa przez publiczną służbę zdrowia...
zresztą po co ja to piszę, skoro oboje, Damo, o tym wiemy...
a co do reszty...
chyba sobie wymienię śruby na jaja na tytanowe, bo mi opadają /wraz z rękami/ pomimo obecnych stalowych, jak czytam takie "profesorki"...
pozdrawiać :))...

mirek pisze...

Taki drobiazg: mama Madzi udzielała się w jakimś kościelnym kółku, a nie była "jakąś" feministką.

Pozdrawiam

Dama Kier pisze...

@Mirku- Tak, Katarzyna W. udzielała się w kościelnym kółku, o czym pani "profesor" nie zapomniała, bo wytłumaczyła to banalnie- że Katarzyna W była słaba i uległa wpływom. Ulega to się wpływom sekt- np sekcie fanatycznych katolików jak pani "profesor".

Anonimowy pisze...

Przede wszystkim takie wariatki jak Pawłowicz powinny siedzieć na OZ w jakimś dobrze odizolowanym psychiatryku. To jest przykład - kliniczny - hitlerowskiego myślenia. I najgorsze jest to, że PiS składa się z podobnie myślących wariatów mających siłę oddziaływania na umysły ociężałe i prymitywne - pozostające pod wpływem Kk.
Pozdrawiam - Vislanijczyk

ajar pisze...

Pani Pawłowicz za pomocą telewizorów i PiSu wpadła do naszych domów jak bomba i narobiła sporo zamieszania. Ciekawy jestem, jak długo zagości. Jest bardziej twarda niż Nelly Rokita, ale równie szalona. Być może wykopie ze stołka samego Jarosława. To by dopiero była sensacja.

Anonimowy pisze...

Alęż proszęsz, Madame Kier, alęż proszęsz pozwolić sobie powiedzieć, że realizując się zawodowo, pani profesor Pawłowicz żadną miarą nie przeczy tradycyjnej roli kobiet! Przeciwnie, wystarczy sięgnąć do przykładów z historii lub literatury, by się przekonać, że droga życiowa i zawodowa jaką ona obrała jest jak najbardziej umocowana tradycją.W naszej kulturze przyjęto nieomal za dogmat, że niezamężne i bezdzietne kobiety (zakonnice, guwernantki) są wręcz predestynowane do roli nauczycielek i wychowawczyń, do przekazywania powierzonym ich opiece pannom depozytu tradycyjnych wartości rodzinnych... Jak wysoko ceniono instytucję guwernantki w Imperium Rosyjskim świadczy fakt, że za podstawową jednostkę podziału administracyjnego przyjęto tam właśnie guwernię.:))))) Pozdrawiam :) /Yaśko/

Dama Kier pisze...

Yaśko, sam zatem przyznałeś, że pani profesor przeczy tradycyjnym rolom- nie jest podnóżkiem, służką, przedszkolanką, zakonnicą mentalnie być może jest. Gratuluje, zrobiłeś to świadomie czy nieświadomie?

Anonimowy pisze...

Historia Kościoła pełna jest przykładów zakonnic z charyzmatem daleko wykraczającym poza rolę służki, np. wielka reformatorka naszej religii Hildegarda z Bingen czy Patronka Europy Edyta Stein.Nie oznacza to, że charyzmat przedszkolanki jest mniej ważny, łatwiej przecież naprawić błąd w programowaniu komputera niż w wychowywaniu małego dziecka.

Anonimowy pisze...

Zapomniałem dodać, że Edyta Stein jest moją ulubioną świętą.Historia życia i nawrócenia Benedykty od Krzyża jest świadectwem bardzo szczególnym.Polecam!!! /Yaśko/

Dama Kier pisze...

Yaśko, więc pozwiedzaj blogi o świętych i zamknij się w tym świecie, świat zwykłych ludzi i realia zostaw w spokoju, co ty na to? Krysi do świętości daleko, tak jak i tym świętym, co świętość sobie kupili. Osoby chore psychicznie, które pozwalały się np zamurować, bo były tak zmanipulowane przez Kościół- też mnie nie interesują, ja im po prostu współczuję. Wychowaniem dzieci powinni się na pierwszym miejscy zajmować rodzice - no chyba że ich wcześniej edukowały takie przedszkolanki jak Krystyna, a ci rodzicie później zabiją swoje dzieci bo im palma odwali. Jeszcze o ile oczywiście para ludzi ma ochotę na dzieci a nie jest zmuszana do ich posiadania- chodzi mi tu zwłaszcza o kobiety. Jeśli już je mają, to mają rozumiem osiąść między kuchnią a sypialnią? Ewentualnie zostać sprzątaczką albo przedszkolanką? Serio, zajmij się żywotem świętych nie cudzym żywotem:)

Dama Kier pisze...

Co do Stein, czy filozofia eksplorująca tylko religię, myli Ci się np z prawem? To niech Ci się przestanie mylić, bo z takich pomyłek wychodzą rzeczy koszmarne np taka św inkwizycja. Niemniej, Stein poświęciła się- nie neguję, umarła za kogoś- czy to miało sens? Każdy niech ocenia jak chce. Bardziej poświęcali się ci, którzy ratowali niż ci, którzy jedynie umierali razem z innymi. Czemu została świętą? Bo była Żydówką która nawróciła się na katolicyzm i zmarła z innymi Żydami w obozie? A ilu jest takich, co ratowali istnienia ludzkie w czasie wojny i świętymi nie są, bo nie byli szczególnie mili Kościołowi?

Anonimowy pisze...

No fakt, jest tu jakaś niesprawiedliwość... tamci tyle zainwestowali, a stopa zwrotu marna :( a tamta dostała punkty za pochodzenie... Echś!
wężykiem, wężykiem :) /Yaśko/
PS Jak mię nerf starczy to odpowiem serio PA!

only-avianca pisze...

Wydać ją za mąż, tak jak lubi - przymusowo. Najlepiej za prezesa.

Luka Wars pisze...

Trudno nie zgodzić się z twoimi obawami. W numerze Newsweeka z ubiegłego tygodnia (w tym miejscu dziękuję Damie za zajrzenie do mojego tekstu o Terlikowskim) poruszana jest historia quasi-profesor Pawłowicz.

Wypaczona kobieta ma swoje 5 minut i trochę ogłupiała - prawdopodobnie z powodu onanizowania się swoim wyimaginowanym autorytetem. Nie ukrywam, że to niespełniona kobieta, która nie chciała wypowiadać się dziennikarzowi Newsweeka o braku potomstwa.

Jak przez mgłę kojarzę jej debiut, zdaje się w Faktach po faktach, gdzie oponenta nazwała studenciną. Pawłowicz wydaje mi się psem, uganiającym się za tytułami i zaszczytami (jakim jest chociażby wyśmiewany na Zachodzie Bartoszewki), w rzeczywistości to prosta chłopka.

Jestem jednak spokojny. Prawicowy wykształciuch jest tylko pozorną gwiazdką, zbyt mocno wyeksponowaną w mediach. Koledzy partyjni ją klepią, ponieważ głodni są człowieka z jajami.

Jak kończą kobiety w PiSie to widać na przykładzie niedoszłej żony Jarka (nie, nie mówię o kocie) i jego kampanijnych ''aniołków''. Pawłowicz to w oczach PiSu szmata, którą po wyborach podetrą sobie dupę. Taki już w tej partii jest stosunek do kobiet.

Anonimowy pisze...

Madame! Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych nie jest ani Komitetem Noblowskim, ani nie przyznaje miejsca w Niebie, a tylko oficjalnie uznaje i ogłasza po długich badaniach, inwestygacjach, po stwierdzeniu cudu itd., że zgłoszona do aureoli osoba rzeczywiście dostąpiła Chwały Nieba. Czy samemu świętemu potrzebna jest ta zewnętrzna ceremonia, czy coś tam mu w chwale niebieskiej doda czy nie, tego dowiemy się kiedy już sami przejdziemy na drugą stronę, ale dla Kościoła na pewno jest to bardzo potrzebne dla pokazania wiernym, że świętość jest osiągalna także i dla nich.Święci nie stanowią przecież jakiegoś elitarnego klubu zapisanego w litaniach, żyją wśród nas, mijamy ich na ulicy, a wreszcie my sami, dokładnie WSZYSCY!, jesteśmy do niej powołani.Oby się nam udało! ...
Oczywiście jest to więcej niż ogólnikowa odpowiedź na Twoje pytanie, ale nie jestem teologiem i nie czuję się na siłach przetłumaczyć z katolickiego na ateistyczny czym jest Łaska, działanie Ducha Świętego etc.Owszem, udało mi się ostatnio całkiem zgrabnie przetłumaczyć kilka odcinków ''Gangu Olsena'' z duńskiego na bułgarski, ale to jednak zupełnie inna skala trudności....
Kłaniam, /Yaśko/

Dama Kier pisze...

Yaśko, zdradzę Ci coś- o tłumaczenie czegokolwiek proszę ludzi obeznanych w temacie i cechujących się rozumieniem istoty pytania... rozumiesz? Dalej czegoś nie pojąłeś, nie moja wina chociaż pisałam przystępną polszczyzną, bez zawijasów myślowych. Dobrze wiedzieć, że każdy może być świętym, ale ludzie iście świętych, jest dużo i nie jest im potrzebny żaden Kościół by stwierdzać ich dobre serce- zwłaszcza gdy Kościół stwierdza dobro tylko na podstawie swoich kryteriów budowanych na archaicznych bądź przegniłych "zasadach moralnych". Jeśli się dorobię majątku i dam część Watykanowi, na pewno będę mogła poprosić o wpisanie na listę oczekujących na miejsce w zastępach świętych. Watykan swoimi komisjami znajdzie mi z pewnością jakieś cuda. Kongregacja jest jak najbardziej, elitarnym komitetem podobnym do Noblowskiego, by się dostać trzeba żyć w zgodzie z Kościołem i jego założeniami czyż nie?

Anonimowy pisze...

Oj Madame, Wy naturalno niczewo nie ponimajetie, a u mienia uże gołowa za krugom :(
... nu ja nie znał, szto Ty bukwalna primiesz, szto i wyszła...
Dlatego napiszę w punktach, metodą ''kopiuj - wklej''.
KOŚCIÓŁ UCZY:
1] Niechrześcijanie mogą osiągnąć zbawienie, ale dzięki temu samemu zbawczemu działaniu Syna Bożego i Ducha Świętego, dzięki któremu zbawienie mogą osiągnąć chrześcijanie
2] Istnieje jedna ekonomia zbawcza, która rozciąga się na cały świat i na wszystkich bez wyjątku ludzi
3] Niechrześcijanie nie osiągają zbawienia „poza Kościołem”, lecz dzięki łączności z nim, o której jednak mogą nic nie wiedzieć.Do Kościoła bowiem należą lub są przyporządkowani „zarówno wierni katolicy, jak inni wierzący w Chrystusa, jak wreszcie wszyscy w ogóle ludzie, z łaski Bożej powołani do zbawienia.

W szczególy wdawał się nie będę, bo, jak wspomniałem, teologiem nie jestem.Po prostu nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem KROPKA
PA! /Yaśko/

Dama Kier pisze...

Yaśko, jeśli nikt cię nie rozumie to nie wędruj po obcych ci blogach i nie udzielaj się na nim- będziesz szczęśliwszy:)
1. Niechrześcijanie osiągać zbawienie mogą, ale tylko gdy postępują zgodnie z naukami Kościoła, żyją w zgodzie z tzw prawami bożymi
2. Co to jest "ekonomia zbawcza" bo to kolejne sztuczne hasło i następna kościelna fanaberia.
3. Już sam odpowiedziałeś sobie na 1- skontrowałeś. Rozumiem, że postępowanie niechrześcijan jest mierzone specjalną "aparaturą pomiarową" dostosowaną do obecnych potrzeb Kościoła.

A jednak lubisz się bawić teologią.

Prześlij komentarz

Komentuj w miarę przyzwoicie. Jeśli masz zamiar dodać do mojej osoby kilka epitetów- daruj sobie, komentarz zostanie usunięty, chyba że przegniesz pałę, to pokaże innym jakim jesteś burakiem i komentarz pozostanie. Jeśli mentalnie masz 13 lat i chcesz napisać coś w stylu "boże ale ty jesteś gupia" to dorośnij, wróć i może wtedy Twój komentarz pozostanie. Jeśli chcesz tutaj toczyć pianę z katolickiej miłości do bliźniego- usunę Twoje wypociny. Jesteś anonimem? PODPISZ SIĘ! Mała nowelizacja- jeśli wpadasz tu tylko po to, by atakować wypowiadających się na moim blogu, pardon ale... wypadasz.