środa, 25 kwietnia 2012

Przejmować się dalej?


Czy warto się przejmować? A może dać na luz z tą naszą polityką? Ja nie umiem, nie potrafię olać tego co się dzieje, bo mnie to przecież dotyka w jakimś stopniu. Wchodzę do apteki chcąc kupić tabletki a tam jakaś katolicka fanatyczka mówi mi, że nie sprzedaje takich środków bo jest im przeciwna, szlag mnie trafiam, rzucam niemiłym komentarzem i wychodzę. W drodze do sklepu myślę sobie, kiedy nadejdzie dzień, że nie sprzedadzą mi mięsa w sklepie bo właściciel jest wegetarianinem, albo nie kupię nowego samochodu bo właściciel salonu będąc mizoginem, stwierdzi, że kobietom nie sprzedaje, bo zgodnie z jego światopoglądem kobiety powinny siedzieć w domach przy garach i rodzić dzieci..ale co tam, ich strata, pójdę do konkurencji i dam zarobić. Nie da się nie denerwować i olać sprawy, kiedy dotyka nas ona bezpośrednio. Jak mam się nie wkurwiać, kiedy stereotypy na temat roli kobiety są podtrzymywane i mi uwłaczają, bo jakiś świr, który słyszy głosy zygot, stwierdzi że walka ze krzywdzącym wizerunkiem kobiet, jest sprzeczna z jego widzi mi się, które nazywa „chrześcijańskimi wartościami” zapisanymi w preambule. Preambuła nie jest wyznacznikiem, jest pomocą w interpretacji konstytucji, ale przecież filozof z obsesją na punkcie Kościoła, nie może mieć o tym pojęcia... mimo to, jest ministrem sprawiedliwości, drugim na tym stanowisku, który nie ma wykształcenia prawniczego. To nie dziwi, w rządzie Tuska są same niewypały, zatem dlaczego tak ważnego stanowiska nie dać fanatykowi religijnemu, przecież te stanowiska rozdawane były chyba za ilość plusów u premiera. Widać że PO w dupie ma jakość rządzenia krajem.
Nie powinnam się też przejmować kilkutysięczną bandą oszołomów, co w broni rzekomo wolności słowa „gwałconej” przez KRRiT. Jednak od kiedy to TV Trwam i katoprawica ma coś wspólnego z wolnością słowa? Przecież to główni inicjatorzy wszelkiej cenzury która mnie też może dotknąć jako blogera. Satyryczne rysunki, felietony, dowcipy w Internecie- to jest to, co doprowadza do furii katoprawicę i pobudza w nich cenzorskie zapędy, zatem dlaczego się dziwią, że ktoś chce blokować Tv Trwam? Kto jak kto, ale oni powinni to doskonale zrozumieć. Mnie Tv Trwam lata i powiewa, nie muszę ich oglądać, ale czasami muszę się zmagać z ludźmi, którzy powtarzają androny, jakie wbito im do łbów w procesie indoktrynacji na antenie. Nie jestem żydówką, antysemityzm mnie nie dotyka, nie pracuje w GW czy TVN więc krytykę tych mediów mam w czterech literach, jestem jednak kobietą bezdzietną i do tego bi, przytyki z tego powodu już mnie nie omijają tylko mocno irytują. Dlaczego ja mam się czuć źle z tego powodu? Czemu mam się użerać z oszołomami, którzy będą mi wciskać, że coś ze mną nie halo? Chcę żyć szczęśliwe w tym kraju a przez „nauki” tv Trwam i innych katoprawicowych mediów , po prostu nie mogę.
Od połowy 2010 roku słyszę pogłoski o jakimś przewrocie, w Internecie ostatnio co rusz przewijają się informacje, że katoprawicowe bojówki szykują się do rozpoczęcia agresywnych protestów, zamieszek i przewrotu. Mam to olać i wyśmiać? Przecież ich agresja stale narasta, a jeśli wybuchną tak jak Breivik? Jeśli faktycznie przyjdzie im do tych tępych łbów siłą wprowadzać swój system rządzenia? Przecież Polacy znani są z tego, że jako naród potrafią nagle masami porwać za broń i walczyć o swoją rację. Nie mogę się tym nie przejmować, jeśli tu się zaczną jakieś zamieszki na pewno mnie to nie ominie w żaden sposób. Czyli podsumowując, nawet gdybym bardzo chciała przestać się przejmować tym burdelem jaki mamy w kraju, to nie mogę, nie da się nie reagować na to z emocjami, nie da się unikać ludzi z chorymi poglądami, nie da się omijać systemu częściowo zbudowanego przez jakieś fanatyczne mendy.

3 komentarze:

pkanalia pisze...

ja akurat "katoprawicą" ich nie nazywam, bo prawica to kołtuństwo obyczajowe + wolność gospodarcza /schizofreniczne połączenie, tak swoją drogą/... nie nazwę tak na przykład totalitarnego PiS-u /o katonaziolach z LPR lub kretynach od Marka Siurka już nie wspomnę/, bo o wolnym rynku zielonego pojęcia nie mają...
no dobrze, ale zostawmy na boku terminologię...
w kraju normalnym /wolnościowym/ kwestia aptek wyglądała by po mojemu tak:
- apteki prywatne niech sobie /nie/sprzedają co chcą /poza pewnym obowiązkowym "koszykiem" leków istotnych do ratowania życia/, zgodnie z poglądami właściciela...
- w aptekach publicznych /państwowych/ powinno być dostępne wszystko... i gówno do gadania ma kołtunka za ladą, bo jest ona tylko pracownikiem... jak jej nie pasuje, niech robi w aptece prywatnej, u kołtuna takiego, jak ona sama...
...
preambuła Konstytucji w zasadzie mnie wali... nie jest to przepis, ale jedynie dodatek literacki... natomiast sama Konstytucja jest bublem prawnym, w efekcie polskie prawo jest systemem schizofrenicznym, czego najlepszym przykładem jest art. 196 k.k. lub skandaliczny przepis narzucający prywatnym mediom jakieś niesprecyzowane "wartości" związane z jedną religią...
...
w kwestii TV Trwam to jest tak, że we wspomnianym normalnym kraju każdy powinien mieć prawo założyć sobie własną telewizję i nadawać dowolne banialuki... niech sobie wejdzie w układ z providerem kablówki /lub sam taką firmę założy/, niech zbiera klientów - reklamodawców, a rynek /widzowie/ niech decydują, czy się utrzyma...
obecnego systemu nie ogarniam do końca... wiem tylko, że koncesji na multipleks nie otrzymało wiele innych /poważniejszych/ stacji, ale one nie podnoszą z tego powodu zgiełku i nie pieprzą głupot o rzekomych "prześladowaniach", tak, jak robią to klechy i ich odmóżdżone do cna owieczki...
...
czy się przejmować?... to zależy, co rozumiemy pod słowem "przejmować"... na pewno nie można być obojętnym na głupotę, kołtuństwo i stadny konformizm... ale nie wpadać w panikę lub paranoję... robić swoje, mieć swoje niezależne zdanie i trzymać się z daleka od hołoty... oraz próbować edukować przypadki "na pograniczu" hołoty, te które jeszcze nie zgłupiały do reszty...
pozdrawiać :))...

Dama Kier pisze...

Preambuła pkanalio jak widzisz, jest niezwykle ważna dla oszołomów, dlaczego ten wstęp literacki- jak to ładnie i poprawnie określiłeś- jest taki ważny dla nich? Bo tam jest dużo pierdół o chrześcijańskich wartościach. Sumienie aptekarzy mnie generalnie też wali, w dużym mieście mam aptek pod dostatkiem i większość tego gówna nie uznaje, ale strach pomyśleć co się może dziać w małych mieścinach gdzie są dwie apteki na krzyż i obie katolskie. Przyrost naturalny na zadupiach pewnie wzrośnie, no ale o to przecież chodzi, szkoda tylko, że później taka fanatyczka z apteki nie dopłaci do efektów swojej tępoty czyli do dziecka z wpadki.

Zmija37 pisze...

Damo przyrost wzrośnie, albo wrośnie ilość porzucanych/ zabijanych ( niestety ) noworodków. Pytanie, czy tym swoim katolickim sumieniem do tego chcą barany znaczy owieczki doprowadzić?
Chyba mamy jakieś telepatyczne łącza - akurat też dzisiaj o tym pisałam. Mój wniosek jest jeden: żaden katotalib nie będzie mi narzucał, co mogę kupić, czego nie. Jak jest wierzącym - ok jego prywatna sprawa, mnie to po ramionkach spływa w co wierzy i co na to jego sumienie, zatrudnił się jako sprzedawca w aptece, farmaceuta czy inny to niech sprzedaje, a dobrą nowinę szerzy po godzinach pracy. A jak mu sumienie nie pozwala - zawsze może autostradę budować.

Prześlij komentarz

Komentuj w miarę przyzwoicie. Jeśli masz zamiar dodać do mojej osoby kilka epitetów- daruj sobie, komentarz zostanie usunięty, chyba że przegniesz pałę, to pokaże innym jakim jesteś burakiem i komentarz pozostanie. Jeśli mentalnie masz 13 lat i chcesz napisać coś w stylu "boże ale ty jesteś gupia" to dorośnij, wróć i może wtedy Twój komentarz pozostanie. Jeśli chcesz tutaj toczyć pianę z katolickiej miłości do bliźniego- usunę Twoje wypociny. Jesteś anonimem? PODPISZ SIĘ! Mała nowelizacja- jeśli wpadasz tu tylko po to, by atakować wypowiadających się na moim blogu, pardon ale... wypadasz.