Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stereotyp. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stereotyp. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 czerwca 2013

Jebak...tzn Fibak.

Sprawa Fibaka dalej gości w mediach. Słusznie, powinna w nich gościć, by niektóre półmózgi przejrzały na oczy. Niejaki Andrzej Miękus bawi się w kolejnego adwokata Fibaka. Biednego Fibaka stawia w pozycji ofiary nachalnych bab oczekujących kasy. Wydawać się może, że Fibak to dobry Wujek, który chciał pomagać, ale cóż miał zrobić, jak przychodziły do niego same dziwki i kurewki, które nie chciały zwykłej pomocy a tylko kasy za seks. Wierzycie w to?

Bloger kominek opublikował rozmowę z ofiarą Fibaka. Dziewczyną, która nie wiedziała, jakie są prawdziwe intencje Fibaka. Została "upolowana" bo ładnie mówiła po angielsku, stary pasztet pomyślał, że może ją podsunie znajomemu Anglikowi. Zaproponował dziewczynie pomoc. Powiedział, że zna biznesmena z Anglii, który może jej pomóc w znalezieniu pracy. Dziewczyna poszła na rozmowę z Anglikiem, która okazała się być nagabywaniem do seksu. Zwiała ze spotkania.

Nie twierdzę, że tylko takim Fibak chciał "pomagać". Pewnie nie brakowało tych wiedzących na co się piszą i gotowych wskoczyć do łóżka w zamian za wprowadzenie do wielkiego świata tylnymi drzwiami. Wiele modelek, aktorek, nawet bizneswomen- tak zaczynało. Przez kontakt z bogatymi pierdzielami, które stworzyły szlaban na drodze kobiet do sukcesu. Ten szlaban podnosił się wraz z ich kutasem, czyli jeśli kobieta dała, to była przepuszczona, jeśli nie- do widzenia. Taki Miękus zdaje się tego nie rozumieć. Wielu mężczyzn tego nie pojmuje, że ich koledzy od narządu, stworzyli zasady w których stawiają za warunek gotowość do seksu, warunek dla dostania się wyżej. Świat wielkiego biznesu to właśnie ten świat. Świat celebrytów jest wyjątkowo paskudny i zdegenerowany. Bogaci panowie są jak rozpuszczone bachory- wydaje im się, że wszystko im wolno. Nie rozumieją czegoś takiego jak przyzwoitość, nie ma dla nich honoru, żadnych pozytywnych zasad. Sportowcy, aktorzy, piosenkarze, fotografowie modelek- czy wszyscy to banda erotomanów bez godności? Pewnie nie wszyscy, jednak nader często na jaw wychodzi, że np piłkarz deklarujący się w mediach, jako wierny i oddany mąż, na boku miał w rzeczywistości kilka innych kobiet.. bo miał kasę i czuł, że mu wolno. Ale skoki w bok z kochankami to nic takiego. Gorzej jak się postępuje jak "penisista" Wojciech Fibak. Wymienia się łupy z kolegami, rzuca się lalkę w łapy innego rozpuszczonego bachora w zamian za wsparcie w biznesie. Kobiet na prawdę chętnych nie brakuje, ale jak widać po rozmowie Kominka z ofiarą, Fibaka nie interesowały te chętne a te nieświadome. To musi być podniecające, taka niewinna, nieświadoma dziewczyna, która nie powala od razu na łóżko, tylko przy której trzeba się pomęczyć i przekonać. Taka okłamana, że ktoś chciał jej pomóc w znalezieniu uczciwej pracy. Ofiara chorej gierki.

Mężczyźni mówią, że kasa z kobietą robi złe rzeczy. Kupuje jak zwariowana, szasta pieniędzmi na kosmetyki i zabiegi, robi się pyszałkowata. Kasa z mężczyzny jak widać, robi zwykłego ch*ja, którym ch*jem myśli i w dodatku twierdzi, że ch*jem mu wszystko wolno.

wtorek, 4 czerwca 2013

Kościół i godność kobiet oczami Terlikowskiego.

Wpis z serii "Terlikowski znowu ma umysłową biegunkę"

Wojciech Fibak- stary i bogaty pryk postanowił dorobić. Stał się exclusive alfonsem zapewniający rozrywkę innym, znudzonym życiem, starym i bogatym pierdzielom. Dobrze, że sprawa ujrzała światło dzienne, prawda zawsze powinna wyjść na jaw, bo sławom nie wolno więcej niż zwykłym ludziom. Poza tym Fibak niech dziękuje za reklamę;) Z drugiej jednak strony, nie robił niczego zabronionego, dziewczyny zgłaszały się do niego dobrowolnie. Korzystał- jak setki bogaczy w tym kraju- z panującej biedy wśród społeczeństwa- które skuszone łatwym zarobkiem zrobi wszystko, nawet padnie na kolana przez rozporkiem jakiegoś paskudnego dziada. Takie czasy. Chętnych na ten rodzaj zarobku nigdy nie brakowało i brakować nie będzie. Niech każdy robi, co mu się podoba, jeśli prostytuowanie się nie sprawia problemu jego godności to droga wolna, wolna wola prawda Panie Terlikowski?

Afera z Fibakiem nie mogła przejść obok Terlikowskiego, który od razu zabrał głos w tej sprawie, by promować Kościół jako...odwiecznego i jedynego obrońce godności kobiet. Szczyty absurdu zostały osiągnięte. Jak zawsze w tekście świętego TeTetki z Frondy, nie mogło zabraknąć strzelania do lewicy, feministek, mediów nieprawicowych i niekatolickich, które winne są afirmowaniu prostytucji, bo uznają pełną swobodę seksualną i popierają szatańską pornografię. Jest i przyczyna w głowie Tomasza. Powód postępowania Fibaka i kobiet, które się do niego zgłaszały, oraz bogatych nabywców usług- pornografia, lewica, feministki i Gazeta Wyborcza. Jakby w minionych epokach nie było bogaczy, którzy chętni byli na kupowanie sobie wiejskich chłopek, chędożenie młodych panienek, burdele kwitły na długo przed pojawieniem się pierwszej gazetki porno i pierwszych feministek, klientów w nich nie brakowało.

Tomasz pisze tak:
"Od dawna część postępaków otwarcie przyznaje, że prostytucja (dla niepoznaki określana mianem sponsoringu) jest w porządalu, bo pozwala kobietom zarabiać duże pieniądze. W takiej sytuacji sutenerstwo też nie powinno być krytykowane. A jeśli alfonsem jest celebryta, to sprawy w ogóle nie ma.Taka postawa zupełnie jednoznacznie pokazuje, że jeśli ktoś szuka instytucji, która rzeczywiście broni godności kobiet, to nie są nią rozmaite organizacje feministyczne czy nawet lewacka „Gazeta Wyborcza”, ale stary, sprawdzony katolicyzm. Kościół ma bowiem w sobie odwagę, by przypominać, że nawet jeśli prostytucję nazwiemy sponsoringiem, a sutenerstwo „pośrednictwem”, to i tak będą to działania, które naruszają godność osoby ludzkiej. Tak jak pornografia czy inne tak bardzo wspierane przez lewicę metody wyzwolenia seksualnego..."

O tak, Kościół katolicki w obronie godności kobiet ma bardzo wiele do powiedzenia, bo z reguły murem stawał tej obronie na drodze. Przypomina mi się zbiór faktów, na temat stosunku Kościoła do kobiet:
Przez wiele wieków kobiety palono na stosie. Zapewne miało to na celu obronę ich godności, naruszonej przez szatana. Gdy jakaś kobieta wyłamała się z szeregu, potrafiła myśleć samodzielnie, jeszcze śmiała się parać nauką- trafiała na stos bo w końcu diabeł ją opętał. Kiedy kobiety dostały prawa wyborcze w XXw, miały większe możliwości decydowania o swoim życiu, nagle Kościół pojawił się z batem i zaczął krucjatę m.in antyaborcyjną. Kiedy tylko pojawiła się antykoncepcja w postaci tabletek, Kościół wydał oświadczenie, że tabletka antykoncepcyjna to wielkie, wielkie zło. Zapewne dzieło samego belzebuba. To wszystko zawsze służyło do trzymania kobiet na dnie, na ostatnim poziomie społecznej piramidy, w kajdanach by się nie wyrywały i nie miały zbyt dużo swobody. Skąd ta nienawiść do kobiet? Do dziś nie umiem tego zrozumieć. Czy chodzi o to, o co w religiach pokrewnych? O mnożenie się, zaludnianie, rozprzestrzenianie religii. O wiele wygodniej jest w osiąganiu tego celu, kobiety trzymać na łańcuchu co można zauważyć na przykładzie Islamu, którego przywódcy religijni otwarcie się do tego przyznają.
Co do swobody i wolności seksualnej, propagowanej przez wszystko czego Terlikowski tak nienawidzi- na długo przed pojawieniem się Gazety Wyborczej, feministek i lewicy, istniały domy uciech, saloony i zwał jak zwał. Wiadomo o co chodzi. Głowy Kościoła wiedzą dużo o uciechach cielesnych, powiedziałabym, że takich pomysłów jakie oni mieli, dziś można szukać w hard porno, nawet lewica by się przestraszyła...

"Paweł III był także osobą wyjątkowo podatną na korupcję, choć głosił, że był, podobno, przeciwko korupcji. Każde kościelne stanowisko było na sprzedaż; znany też był z tego, jak pod jego opiekę przeszło ponad 45 000 Rzymskich prostytutek i brał procent od ich zarobków." 

"Papież Jan XII znany był ze swego niepohamowanego popędu seksualnego. Uprawiał seks z kobietami i mężczyznami w papieskim pałacu; kiedy goście odmawiali jego zalotom, specjalnie się tym nie przejmował i zwyczajnie ich gwałcił. Podobnie dbał też o swe dwie młodsze siostry. Często urządzał wielkie orgie, a szczególną przyjemność sprawiało mu bezczeszczenie swoimi grzesznymi czynami miejsc świętych, chociażby grobowców św. Piotra i św. Pawła."


Aleksander VI
"Ponadto urządzał ekstrawaganckie imprezy, które często zamieniały się w orgie. Imprezy te były tak wyuzdane, że jedna z nich, znana jako Bankiet Kasztanów, stała się częścią spisanej historii papiestwa. Na taką imprezę 50 prostytutek przynosiło kosze pełne kasztanów i wysypywały je na podłogę. Następnie ubrania kobiet były licytowane, a kiedy już były nagie, chodziły po podłodze na czworaka zbierając kasztany. Wtedy też duchowieństwo, w tym i papież, uprawiali seks z prostytutkami; dla najlepszych przewidziane były nagrody."
 Zabawa z kasztanami na podłodze? Dobry scenariusz na pokręcony pornos.

Wyprawy krzyżowe naznaczone były pasmem zgwałconych poganek.Zakonnicy używali sobie do woli, np Krzyżacy w Polsce porywali kobiety na swoje włości i na pewno nie w celu wspólnej modlitwy. Biskupi korzystali z usług prostytutek i zapewne robią to dalej. Stary Testament jak i Nowy Testament niby potępiały prostytucję, ale jedynie pod kątem roztrwaniania majątku na nierząd  (ciekawostką jest, że wdowcy mogli korzystać z usług prostytutek o ile zapłacą). W Biblii jest słynny fragment o tym jak Lot, oddał oprawcom swoją żonę i córki, by zostawili jego w spokoju a zabawili się z nimi. W czasach Dawida, Abrahama czy Lota obecności G.Wyborczej i feministek nie stwierdzono.

Powracając do godności kobiet
Dopiero Nowy Testament wprowadził zmiany i to dość radykalne, kobiety przestały być workiem na spermę, nagrodą po wygranej bitwie, niewolnicą do rozładowania napięcia. Okres kilkudziesięciu lat po śmierci Chrystusa, był okresem powrotu do starego systemu, do systemu znanego ze Starego Testamentu. Chrystus był reformatorem, nie negował on ważnej roli kobiet, w jego naukach zyskały one niebywałą jak na owe czasy autonomię. Niestety, nastały ciężkie czasy dla młodego wtedy chrześcijaństwa, które kryło się gdzieś w podziemiach, rozpoczął się powrót do podziału ról dominującego w pierwotnych społecznościach starożytnych. Te ciężkie czasy dla chrześcijaństwa, to okres początku drugiej doktryny dotyczącej płci, która obowiązywała grubo ponad 1000 lat- do czasów współczesnych. Doktryna ta była połączeniem modelu społecznego ze świata grecko – romańskiego oraz arystotelesowskiej wizji porządku naturalnego zmieszanej z teologiczną nadbudową. Arystoteles uważał kobietę, za rodzaj kalekiego mężczyzny, deformację męskości, coś wysoce niedoskonałego. Dlatego role pana powinien- w jego porządku świata- mieć mężczyzna, rolę poddanego- kobieta. Taki podział ról bardzo spodobał się Kościołowi. Godność kobiet w tym podziale, to było pojęcie abstrakcyjne.
Kościół katolicki od zawsze sprowadzał kobietę do roli matki, kucharki, sprzątaczki, służącej. Nie dopuszczał takich opcji jak kariera zawodowa, jak udział w polityce. Służba w armii, policji? A gdzie tam, obraza boska, sprzeciw "prawu naturalnemu". Tak, to kobieta rodzi dzieci a nie mężczyzna, co nie znaczy, że z tego powodu ma być pozbawiona praw czyż nie? Czy pozbawianie jej praw jest naturalne? Można by się wdać w dyskusję o różnicach w budowie mózgu, o umiejętnościach obu płci, o zdolnościach manualnych- które to ponoć mężczyźni mają lepsze (zatem powinni częściej latać ze szmatką albo mopem?). Niestety Kościół uważał, że kobieta do niczego innego się nie nadaje. Zabraniał kobiecie nauki, zabraniał zdobywania wiedzy, zabraniał zabierania publicznie głosu.
Wszystko się pozmieniało DOPIERO po II Soborze. Mimo to dalej Kościół aktywnie zwalcza niektóre prawa kobiet do decydowania o sobie, potępia każde rozwody- nawet te spowodowane przemocą partnera. Mocno faworyzuje matki a gani samotne wytykając im "egoizm" i przykładanie zbyt dużej wagi do "egoistycznej" pogoni za karierą zawodową, wskazując, że najbardziej spełnione będą w domu przy dzieciach. Zatem retoryka nieco się zmieniła, Kościół już nie ma takiego wpływu na prawo, ustawodawstwo jak kiedyś, mimo to dalej wciska społeczeństwu ten sam kit- w nieco łagodniejszej formie- że kobieta nadaje się tylko do jednego i tylko tak się powinna realizować. Kościół gwałty tłumaczy zbytnią swobodą seksualną kobiet, to Kościół odpowiada właśnie za utrwalenie poglądu, że to np ubranie jest przyczyną gwałtu a winna sobie jest kobieta. Kościół nigdy nie przeprosił kobiet, za prześladowania na co już zdobył się wobec Żydów. Dlaczego nie przeprosił? Bo nie widzi w tym niczego złego.

Reasumując: Godność kobiet i Kościół wzajemnie się ze sobą wykluczają. Godność każdy ma swoją i potrafi jej bronić jeśli zechce, kobiety zaczęły jej bronić ponad 100 lat temu same, tej obronie pierwszy sprzeciwił się Kościół. Myślę, że kobiety protektorów godności w postaci samotnych facetów w czarnych sukienkach, nie potrzebują. Każda swoją godność ma i umie jej bronić. Jedna ma ją tam gdzie trzeba inna poniżej pasa- bywa. Nie ma w tym co szukać winy współczesnych feministek ani lewicy. Poziom godności kobiet, które przychodziły do Fibaka determinował pieniądz. Zapewne nie poszły do niego wszystkie te panie, które mało zarabiają i zgadzają się z postulatami feministek czy lewicy, oglądają pornosy i zmieniają co jakiś czas partnerów, czy te które po prostu są niezależne. Myślę nawet, że poszły do niego katoliczki (bo przecież mamy tu 98% katolików tak?), takie co się modliły nie raz w kościele i słuchały o porządnym, moralnie poprawnym życiu. Pan Fibak i jego klienci w jakiejś części też pewnie są katolikami. Ogólnie widzę w wypowiedzi Terlikowskiego głęboką pogardę dla kobiet, które nie trzymają się twardych reguł radykalizmu katolickiego i nie słuchają nauk Kościoła, który to zawsze kobiet nie szanował. Chwalił i chwali tylko, gdy są matkami i oddanymi żonami żyjącymi w domowym zaciszu. Jeśli stoi na straży ich godności, niech bierze pod uwagę wszystkie.

P.S.
By nie być znowu posądzonym o niesprawiedliwą ocenę przyznam, że niektóre zakony żeńskie prowadzą ośrodki pomocy dla byłych prostytutek, ponoć przywracając im wiarę... ale czy wiarę we własną godność? 

źródła
blattdorf.wordpress.com
www.krytykapolityczna.pl
 




czwartek, 15 listopada 2012

Lesbizm.

Mam pytanie- co to jest lesbizm? Takim pojęciem raczy nas Artur Zawisza. Lesbizm zapewne przyjmie się w słowniku wielu Polaków sympatyzujących z nacjonalistami, klawo w sumie, bo używanie takiego pojęcia tylko ich ośmiesza. Czy jak istnieje lesbizm to istnieje też pedalizm? A może gejizm? Co jest wyznacznikiem lesbizmu? Jak poznać lesbizm? W prostu sposób, lesbizm to postawa skrajnie lewicowa, prezentowana przez feministkę o orientacji homoseksualnej, która bardziej przypomina faceta niż kobietę- tak by to można było napisać w skrócie, po przestudiowaniu portali narodowców (czytanie ich wypocin to mordęga). Kobieta, która reprezentuje lesbizm chodzi na parady, nienawidzi facetów, jest lewaczką, nie ma przyszłości i absolutnie nie może przejawiać postaw patriotycznych. Tak w ogóle, lesbizm panuje od niedawna, jako choroba XXI wieku przywiana nam przez Żydów, Niemców i masonów... i jeszcze Holendrów oraz kosmitów.
 
TVN wziął się w faktach ostro za krytykę środowisk LGBT wystawiając do wywiadu Biedronia, który inteligencją nie grzeszy vs osoby inteligentne, wykształcone które homoseksualizm Marii negują. Reporterka stwierdziła, że nic nie wskazuje na Konopnickiej nieheteroseksualną orientację bo... Konopnicka przecież miała męża i urodziła kupę dzieci. Wychodzi na to, że lesbijki to twór współczesny i wcześniej nie istniały, no bo lesbijka ukryć się nie może w małżeństwie i nie może mieć dzieci, nie chce ich  zegar biologiczny u niej nie tyka. Poza tym, jeśli miała szóstkę dzieci to najwyraźniej życie seksualne miała udane, a przecież lesbijka nie może uprawiać seksu z facetem, zwłaszcza jak się ukrywa w standardowym związku... Konopnicka miała męża przez 14 lat jednak zostawiła go i z całą gromadą swoich dzieci- przez resztę życia- mieszkała z jedną kobietą. Romansowała z facetami- owszem, to ma potwierdzenie w jej biografii, może zatem nie homo a bi była? A może odkrywała siebie przez długie lata? Może lubiła powierzchowny flirt, co też jej orientacji z żaden sposób nie neguje. Może nie była 100% lesbijką- tak w ogóle- pytanie do lesbijek- czy coś takiego istnieje, jak 100% homoseksualizm? XIX wiek- epoka raczej trudna do ujawniania swojej orientacji a nawet do nazwania po imieniu swoich odmiennych od społecznej normy uczuć. Kontakty homoseksualne były karane, traktowane jako coś odrażającego, choroba psychiczna równie niebezpieczna jak schizofrenia, osoby homoseksualne próbowano leczyć na siłę.  Takie przekonanie dalej dudni w pustych łbach, mimo że mamy XXI wiek. W sumie, to niewiele w ludzkich głowach się zmieniło, przynajmniej w Polsce. Społeczeństwo już wie jak to nazwać, może coś o tym przeczytać, otwarte ma portale mniejszości seksualnych gdzie są m.in fora dyskusyjne, może obserwować i czerpać wiedzę ale nie chce, bzdury z ubiegłych epok dalej królują, może nieco złagodniały w formie. Owszem, czasami to co się zwie homopropagandą, bywa irytujące w swej postaci, ale każda sprawa ma swoich bojowników a bojownik to z założenia radykał. Media zdają się podtrzymywać tezę nacjonalistów, że osoba homoseksualna czy biseksualna nie może być patriotką, nie może interesować się sprawami Polski, nie może być wierząca, nie może przeciętnie wyglądać (nie wyróżniać się z tłumu) ani przeciętnie zachowywać. To jakaś męska kobieta albo kobiecy facet. Homo i bi niewidoczni w społeczeństwie czyli wpasowani w kanony dostają etykietę "zdrowy heteroseksualny" i sprawa ucięta. Znam wierzące lesbijki, takie które od parad trzymają się z daleka, nie machają tęczową flagą, nie popisują się orientacją jak ciekawym hobby, nie idą ulicą trzymając partnerkę za rączkę, nie całują się w miejscach publicznych, wyglądają jak przeciętna kobieta, niektóre to patriotki, niektóre mają nawet poglądy dość prawicowe. W taki obraz nikt nie uwierzy, w mediach dostajemy Biedronia, Jacykowa czy parę raczej męskich lesbijek. Społeczeństwo myśli sobie "aha, to oni wszyscy tak właśnie wyglądają i tak się zachowują, są bojownikami, emanują swoim homoseksualizmem". Dla wielu ludzi nie ma znaczenia, że dzisiejsze czasy pozwalają na bycie sobą, pozwalają mówić głośno o orientacji, wcześniej to było nie do pomyślenia. Taki Biedroń w latach 20 XX wieku, czy jeszcze gorzej- w XIX wieku, mógłby o swojej orientacji rozmawiać tylko w mieszkaniu kochanka, najlepiej nocą i najlepiej szeptem. Portale dla lesbijek są pełne ogłoszeń gdzie kobiety w wieku 40+ szukają miłości, partnerki na resztę życia, bo wcześniej się nie było im to dane, żyły w ukryciu. Niektóre lesbijki mają mężów, dzieci i stawiają na takie życie, mają stabilizację, opiekę, miłość ze strony partnera...  brakuje im jedynie miłości w nich samych, ale miłość to towar luksusowy, dużo się za ten towar płaci a ich na tą cenę nie stać, strach, niewiedza i pozorna wygoda je zubożyła. Przyzwyczajenie i sympatia do partnera to substytut miłości, do tego dzieci- które wprowadzają jakąś radość czy pozwalają przez jakiś czas nie myśleć. Co prawda to ich sprawa i nikt nie może im nakazać zmiany decyzji, ale gdyby się częściej ujawniały, to spojrzenie na osoby homoseksualne i biseksualne mogło by ulec zmianie na lepsze. Jednak nie można ich zmusić by takie kroki podjęły w imię solidarności i poprawy bytu innych osób homoseksualnych.
Jak czegoś nie widać, to tego nie ma. Jest tylko to, co widoczne dla oka czyli parady, kolorowe piórka, tuszowanie płci w wyglądzie- to nie buduje dobrego wizerunku. Dziś, by uwierzyć w teorię o innej orientacji Marii Konopnickiej, musiałaby ona nosić luźnie ciuchy, najlepiej męskie garnitury, ściąć włosy, zachowywać się jak facet i nie mieć dzieci- pewnie dyskusji by nie było. Jeszcze jakby była lewicową aktywistką i feministką, to teoria byłaby niepodważalna, no i absolutnie nie mogłaby być patriotką, bo Polka patriotka to żona i matka. Sęk w tym, że lesbijka też może być żoną i matką. Zaraz zaraz... przepraszam za wstawkę, ale czy Dulębianka nie była dosyć męską kobietą?
Jakaś cząstka środowiska homoseksualnego łączy swój styl bycia i poglądy z orientacją, zatem każda krótko ścięta kobieta ubrana w bojówki to lesbijka? Każda feministka to lesbijka? Każda kobieta o poglądach mocno lewicowych to lesbijka? Pozostałe to hetero? Doprawdy- przezabawne. Nic dziwnego, że homoseksualizm uważa się za "epidemię" dzisiejszych czasów- za wytwór nowoczesności i postępu oraz kreację środowisk skrajnie lewicowych. Ukrytych nie bierze się pod uwagę w ogóle, czasami coś się o nich wspomni, gdzieś tam w sieci niewinne przewinie się jakaś historyjka, ledwo zauważona przez grono nie większe niż tysiąc osób. Media zdominuje za to ów "lesbizm" czyli wszystko to, co ponoć "charakteryzuje" osobę homoseksualną, a to co widać w mediach, to widać w społecznej świadomości.

Fakt- jednoznacznych dowodów na homoseksualną orientację Marii Konopnickiej brakuje, ale wiele wskazuje na to, że jej przyjaźń z Dulębianką mogła być znacznie cieplejsza niż to się niektórym wydaje. Czy sypiały ze sobą? Kto to wie? Ja myślę że tak, bo to było coś więcej niż przyjaźń,  i myślę że Konopnicka była biseksualna, ale tylko Konopnicka i jej przyjaciółka mogłyby to potwierdzić a niestety już ich o to nie zapytamy. Prawnuczka Marii Konopnickiej zagroziła w faktach, że pójdzie do sądu jeśli LGBT jeszcze raz posłużą się Konopnicką. Jeśli Zawisza fakty oglądał, to pewnie skakał po ścianach z radości. TVN podlizuje się skrajnej prawicy? Zanegowali inną orientację Konopnickiej, pokazali widzom znawców tej postaci w zestawieniu z Biedroniem odpowiadającym "ja z Konopnicką nie spałem, nikt ze współczesnych nie spał więc nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy ona była w 100% lesbijką czy nie". Reporterka walnęła suchymi faktami- "Konopnicka urodziła ośmioro dzieci, owszem z mężem nie mieszkała, ale z Marią Dulębianką tylko się przyjaźniła" Tylko, no bo to przecież nie mogło być więcej. Koniec tematu, media wiedzą najlepiej, media już wyjaśniły a TVN zna całą prawdę.

Ostatnie wydanie faktów jest na stronie fakty.tvn24.pl sami oceńcie.

czwartek, 20 września 2012

Odpowiedź.


Znalazłam taki oto komentarz:

"Geje i lesbijki to kolejny po urzędnikach ciężar dla państwa bo się nie rozmnażają a korzystają ze wszystkich świadczeń państwowych i jeszcze wyciągają łapy po większe pieniądze to kolejne pasożyty na zdrowym organiźmie w Rosji homoseksualizm jest uważany za zboczenie i surowo karany żeby nie demoralizować społeczeństwa. Kto ma ochote na utrzymywanie homoseksualistów ręka do góry."

Podobne widzę co chwilę. Ich autorami są albo wielodzietne nieroby, albo tępe gnojki na utrzymaniu rodziców, lub po prostu- bezrobotne pasożyty czy tyrające za grosze półmózgi- niezadowoleni z życia czyściciele szamb albo zasikanych ulic w jakimś zapyziałym mieście. Ekonomiści dyletanci, samozwańczy eksperci od polityki podatkowej.  Drogi gnomie! Upierdliwy kastracie umysłowy, któryś skleił taką bzdurę- pomyśl że geje i lesbijki to nie są same osoby bezrobotne, to najczęściej osoby dużo zarabiające bo niemal całkowicie oddane swojej pracy. Znam gejów i lesbijki zarabiające krocie w korporacjach takich jak CapGemini, Google, PMI czy ToyotaMotors, dla których to ty upierdliwy gnomie, jesteś darmozjadem na jakiego idzie część dochodów składająca się na podatki- czyli karę za zaradność. Takie emocjonalne kaleki jak ty, robią sobie dzieci ile wlezie nie mając środków na ich utrzymanie, więc trzeba na nie płacić i kanaliom pozwalać się dalej mnożyć bezmyślnie. Jak tacy mają za dużo dzieci i środków zabraknie na ich utrzymanie, to ewentualnie pomniejszą stadko topiąc w bajorku albo waląc dzieckiem o ścianę- kolejne koszty ponosi nasz wymiar sprawiedliwości. Prości jak konstrukcja cepa ludzie, często nie mają w życiu żadnych celów, nijakie priorytety, tylko kopulacja, prokreacja i nic więcej. Później mamy darmozjadów ślub spowodowany wpadką, taka rodzinka najczęściej gówno wkłada do budżetu państwa, ale rości sobie najwięcej praw, po kilku latach się rozpada i trzeba kombinować z czego matka z dziećmi ma żyć. Gdyby system zasiłków w Polsce był taki jak w UK czy Niemczech, to wielu z was spędzało by czas, leżąc do góry dupami z piwskiem w łapie i płodząc ile popadnie. Przecież kasa i tak spłynęła by z państwa, z podatków pobranych m.in od tych "darmozjadów" - gejów i lesbijek, którzy mają swoje życie poświęcić tylko tyrając na was Nie jedna osoba bezdzietna, żyjąca w wolnym związku (bez względu na orientację) pracuje, zarabia i płaci podatki- żeby impotentom umysłowym, którzy wpierw wskakują do łóżek a później myślą- żyło się wygodniej, bo sami swoimi osiągnięciami i kompetencjami nie zasługują nawet na pracę polegająca na zdrapywaniu gum do żucia z miejskiego chodnika. Małżeństwa różnopłciowe nie mające dzieci, mają większość ulg i zwolnień, co woła po prostu o pomstę. Ile z nich kombinuje, kręci i całymi dniami myśli jak tu wyciągnąć od państwa i się nie narobić? Nie słyszałam jeszcze o tym, by geja czy lesbijkę trzeba było utrzymywać finansowo z uwagi na samą orientację a większość z nich, nie mając dzieci i obowiązków rodzinnych pracuje i pracuje i dalej się kształci szukając lepszego życia, płaci państwu należną kasę i patrzy jak trafia ona m.in do niezaradnych życiowo, takich jak autor komentarza. Oni nie mają ulg, nie mają większych praw bo nie mogą prawnie potwierdzić swoich związków i miłości. Mnożenie to nie jest jedyny cel w życiu człowieka i niejednokrotnie nie przynosi żadnych korzyści, tylko same wydatki- jeśli swojego krocza używają debile bez szans na normalne życie... bo tych szans sami się dobrowolnie zrzekają. Takie właśnie debile mają czelność pisać komentarze jak ten wyżej. Jeszcze jedno! Gejów i lesbijek jest w społeczeństwie około 5% czyli w przybliżeniu 2 miliony, znakomita większość z nich pracuje i jest niezauważalna dla społeczeństwa. Darmozjadów z postawami roszczeniowymi (bo mają dzieci, bo są hetero, bo są wierzący itp) jest znacznie więcej, kto ma ochotę ich utrzymywać? Ja na pewno nie. Polska to nie Korea Pn. zatem droga wolna darmozjadzie, saksy czekają, nikt ci nie każe tutaj tkwić jeśli praca się nie podoba albo jeśli Ci jej brakuje, jeśli nie chciało Ci się robić nic w kierunku poprawy swoich kwalifikacji, jeśli napłodziłeś dzieci bo myślenie bolało a zamiast gumek lepiej było kupić piwo.

Było zbyt emocjonalnie? Wybaczcie, wpieniają mnie takie opinie. Uogólniam? Tak samo jak autor komentarza i gdyby to przeczytał, zapewne nie poczułby się miło z tymi uogólnieniami. 

środa, 18 lipca 2012

Co z jego głową?

Przeczytałam coś, co sprawiło że krew mi się lekko zagotowała. Niejaki Michalkiewicz- wyjątkowo nieprzyjemna persona- pisze że przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet jest gwałtem na naturze, normalności i maczać w tym palce musieli jacyś sodomici. Pisze ten "człowiek" idiotyzm następujący:

"Skoro zatem padł rozkaz, że Polska ma przystąpić do konwencji o zwalczaniu przemocy wobec kobiet, to nieomylny to znak, że wśród bezpieczniackich watah chwilową przewagę zdobyła wataha sodomitów, którzy pragną wykorzystać tę sytuację do własnych, partykularnych celów. Jeśli bowiem ta konwencja wejdzie w naszym nieszczęśliwym kraju w życie, to każda myśl o zbliżeniu z kobietą zacznie w każdym normalnym mężczyźnie budzić dreszcz zgrozy."

Innymi słowy, zdaniem tego-ciężko mi go nazwać człowiekiem, wybaczcie, bo nie chce mnie jako kobiety traktować jako człowieka- więc zdaniem tego czegoś, bicie kobiet, gwałty małżeńskie, stwarzanie problemów w zatrudnieniu z racji płci, traktowanie kobiety jako przedmiot w niektórych reklamach, pomiatanie kobietą, szydzenie z niej jakoby była mniej człowiekiem niż mężczyzna (bo tego dotyczy konwencja)- to zamach na normalność i zniechęcanie mężczyzn do kobiet. Ja się pytam JAKICH MĘŻCZYZN? Raczej patologii, psycholów i społecznej degrengolady, którą tylko z racji na płeć i podobieństwo do człowieka nazywa się mężczyznami. Coś mi się wydaje, że niejeden normalny mężczyzna się z tym zgodzi, bo jakoś większość nad swoimi partnerkami, siostrami czy koleżankami się nie znęca i nie zamierza.

"Najwyraźniej konwencja o zwalczaniu przemocy wobec kobiet stanowi w rękach sodomitów osobliwy instument radykalnego powiększenia terenów łowieckich i rozmnożenia zwierzyny łownej."

Bo przecież zdaniem tego czegoś, mężczyzna który nie bije, nie gwałci, nie szydzi i się nie znęca, to nie mężczyzna tylko sodomita, zbok, pedał i ogólnie samo zło. Jego wypociny są przeplatane Tuskiem, NKWD, jakimiś Eurokołchozami, obozami nazistowskimi itd... jednym słowem potok słów jednostki ostro zachwianej psychicznie- powiedziałabym, że umysł ma rozbity na miarę Breivika. Przeczytajcie sami z resztą, włos się na głowie jeży, gdy pojawia się świadomość, że takie istoty żyją w naszym kraju i jeszcze wrzucają swoje chore treści w sieć. To prawnik -dodam- nauczyciel akademicki, jaki rektor pozwala by taki ktoś kształcił naszą młodzież i zachęcał młodych facetów do znęcania się nad kobietami? Obrzydliwe. Michalkiewicza żonie współczuję takiego męża.

Dodam jeszcze zakończenie jego wypocin a brzmi ono tak

"Liczą na to, że nawet wśród osób przeciwnych zapładnianiu w szklance, dojdzie do głosu instynkt samozachowawczy i w ten oto sposób nieubłagany postęp ostatecznie zatriumfuje nad znienawidzoną cywilizacją łacińską."

Wszystko tylko nie postęp, nawet jakbyśmy mieli trwać jako zwierzęta (a nawet zwierzęta swoje samice lepiej traktują i ogólnie zachowuję się lepiej) to byle blisko Kościoła, religii i fanatyzmu, byle się głupoty, agresji, przemocy i absurdu trzymać zębami i pazurami. Jego tekst jest jeszcze przeplatany wątkiem in vitro, że niby w tej metodzie się naturalnie "odstrzeliwuje" dzieci poczęte i kobiety w ciąży a raczej ich brzuchy bo o kobietę nie chodzi... żal mu zygot i płodów, ale kobiet maltretowanych na różne sposoby i poniżanych już nie...czy to jakiś psychopata? Niech mi ktoś powie.

Na koniec komentarz z pewnego bloga, który niech robi za tło do opowiastki o tym, jak się kobiety czasami odczłowiecza

"..są kraje gdzie aborcji można dokonać legalnie w różnych stadiach rozwoju człowieka w jego życiu wewnątrz kobiety".

(Wewnątrz kobiety, człowiek wewnątrz kobiety a kobieta to jest co? Nie człowiek? Widać nie, nic do gadania nie ma, jak ma w sobie np zygotę, którą czasami sama wydali nawet o tym nie wiedząc- ten komentarz napisano w kontekście śmierci dziecka w czasie porodu a nie aborcji)

poniedziałek, 25 czerwca 2012

(Nie)cne media.

Pisałam już o Wojewódzkim i Figurskim, o ich wybryku z ukraińskimi gosposiami w roli głównej. Chłopaki przegięły, zgodzę się z tym, mogli wybrać inny sposób piętnowania stereotypów- bez wątpienia, powinni szczerze przeprosić - jak najbardziej, ale do cholery! Dlaczego ich program zdjęto z anteny Eska Rock? Jak się okazuje, Rada Etyki Mediów przy pomocy KRRiT już kilka razy upominała radiostację, że program dwóch satyryków jest co najmniej niesmaczny i należy przywołać ich do porządku. Stało się, miarka się przebrała i Porannego WF już nie ma, KRRiT zażądało zapewne zdjęcia programu, bo wcześniej jak mniemam- dać znała o sobie owa Rada Etyki. Może i prawidłowo, ale dlaczego nikt się nie upomina o uciszenie na stałe takiego Radia Maryja? Figurskiego i Wojewódzkiego uznano za ksenofobów, rasistów, chamów a nawet agresywnych agitatorów, dlatego już nie usłyszymy ich na Esce. Co w takim razie z ksenofobią katonarodowców? Co z ich rasizmem, homofobią i fanatyczną furią? Przecież oni non stop-  od bladego świtu do ciemnej nocy- rozpalają agresję, przy życiu podtrzymują stereotypy, wkładają do głów setki teorii spiskowych, dzielą sąsiadów, niweczą wszelkie wysiłki na rzecz lepszego jutra, pomawiają, wyzywają, ośmieszają i śmieją się z tego w najlepsze- bezkarni. Robią to nie tylko w radiu, robią to też w telewizji. Polska etyka śpi wtedy? Czy jest po prostu w służbie ociemniałych fanatyków i polskiego kleru? Wydaje mi się bardziej prawdopodobna druga opcja. Święte krowy muczą o etyce a przecież zapiekłych katolików etyka nie dotyka.

niedziela, 24 czerwca 2012

Poranny W(t)F.

Na pewnym blogu przeczytałam, że słowo przepraszam to słowo duże, nie w każdej gębie się zatem mieści. Problem w tym, że chamstwo bywa większe od słowa przepraszam, zatem w gębie z której wychodzi powinno być dostatecznie dużo miejsca na taki wyraz. Ja słowa przepraszam używam, jeśli obrażę, strzelę niepotrzebną złośliwością, zawiodę- no chyba jak większość. Kuba Wojewódzki na fb napisał, że przeprosić może, nie że przeprasza. Przeprosić może Ukraińców, no ale niektórzy Polacy też się czują oburzeni i chcą przeprosin, bo twierdzą- pewnie trochę słusznie- że zrobił Polsce i Polakom przykry psikus, gdy sprawa poszła dalej, poza granice kraju. Niech no się BBC o niej dowie, to jeszcze będzie kolejny reportaż.


Wojewódzki się tłumaczy, że nie jest żadnym rasistą, ksenofobem, nie pała do Ukraińców nienawiścią. Figurski pewnie potwierdza. Może ich rozumiem, w sensie- rozumiem o co im chodziło. Chcieli pokazać, jak wielu Polaków widzi przeciętnego obywatela czy obywatelkę Ukrainy. Dla dużej części rodaków, Ukraina znaczy tyle co wychodek cywilizacji a Ukrainka to synonim dziwki, puszczalskiej, łatwej kobiety która za trochę kasy zrobi wszystko a nawet więcej. Da się nawet zgwałcić i później z uśmiechem wróci do szorowania podłogi na kolanach. Ukrainiec w Polsce to zazwyczaj człowiek gorszego sortu, robotnik bez praw, którym można dowolnie pomiatać. Takie zdanie częściej mają nie te tzw buraki z budowy, nawet nie narodowcy a ci ponoć lepsi, zamożniejsi, niby mądrzejsi (za takich się mają). Niestety, efekt nie taki jak zamierzono. Figurski i Wojewódzki zamiast inteligentnie pokazać, jaki jest problem- to w ocenie wielu Polaków -nie odskoczyli od poziomu nowobogackiego chama spod budki z piwem. Wielu Polaków nie rozumie ich audycji, szukają tam faktycznie czystej publicystyki a jej tam nie ma. Ich wystąpienie nie było błyskotliwe, nie pomogło zrozumieć, nie zostało odebrane brawami tylko zaprowadziło ich przed sąd- ponownie. Może warto dać sobie spokój z takim radiowym kabaretem? Tutaj mało kto go zrozumie, a w wielu przypadkach doprowadzi do niepotrzebnych nieporozumień... nawet zgrzytów międzynarodowych. Ja uważam, że są inne sposoby docierania do polskich umysłów, prostsze, nie wymagające od polskich mózgów cudów.

Poranne WF, jak zaznaczył Kuba- to nie jest audycja dla każdego, fakt- nie każdemu podoba się rozpęd jakiego nabiera i Wojewódzki i Figurski. Humor niebanalny i cięty jeżyk naczelnych klaunów Polski, zaczyna nudzić, robi się ciężki a teraz- po tym wystąpieniu- chyba wszystko woła do nich "czas na przerwę, ochłońcie!".

środa, 30 maja 2012

Obama palnął...

Amerykanie nigdy nie uchodzili za inteligentnych wśród Europejczyków. To co serwują nam w filmach made in Hollywood – czyli amerykańscy geniusze o modelowym wyglądzie- to ściema. Fakty są takie, że miażdżąca większość mieszkańców USA, uważa Europę za jeden kraj, Arabowie i Azjaci to dla nich jedna brać. Polska to zaś wielka wieś, część integralna Rosji albo Niemiec. Polacy mają w kraju śnieg cały rok, niedźwiedzie polarne chodzą po ulicach... zresztą jakich ulicach?... Oni przecież myślą, że cała Polska to wielka wieś z drewnianymi chatkami.

W Anglii poznałam pewnego Brytyjczyka, który nie wiedział, że mieszka na wyspie... może ciężko w to uwierzyć, ale to prawda. Nie był on specjalnie wyedukowany, zresztą nie potrzebował edukacji, piłka nożna i kanały muzyczne to było to coś, co uważa za najważniejsze w życiu. To był dość osobliwy przypadek, bo jednak Brytyjczycy to nawet bystry naród, jednak nie da się tego powiedzieć o Amerykanach.

Studenci pierwszego roku nie umieją już pisać odręcznie i nie noszą zegarków. Ich zdaniem Beethoven to pies, a Czechosłowacja czy żelazna kurtyna nigdy nie istniały - wynika z badania przeprowadzonego w amerykańskim Beloit College w stanie Wisconsin. „

Katastrofa! O Polsce wiedzą jeszcze coś. Poza tym, że mówimy po rosyjsku i mamy wieczną zimę, posiadamy jeszcze swoje obozy śmierci. Nawet amerykański prezydent tak uważa... cóż, gdyby powiedział to amerykański nastolatek z przeciętnej rodziny to jeszcze zrozumiem, ale prezydent?!.. Z resztą, on tylko bezmyślnie czytał co mu na prompterze napisali. Znowu powrócę do amerykańskiego kina niskich lotów, czyli tego daleko od Spielberga, Lyncha, Wachowskich itp. Nie raz, nie dwa, filmy te doprowadziły mnie do nerwowego śmiechu, zwłaszcza gdy poruszano kwestie europejskie. Wiedza twórców filmu zdawała się kreować nową rzeczywistość, w której Europa albo była jednym, wielkim wychodkiem albo lądem samych przygłupów, których w zadziwienie wprawiała odrobina nowoczesnej technologii, bo są w końcu płaczliwymi mięczakami, mentalnie zatrzymanymi w pierwszych trzech dekadach XX w. Europejczycy w lipnych filmach zza oceanu, są nabici stereotypami aż do przesady. Czego to wynik? Nie wychodzenia poza własne podwórko, zwykłej ignorancji i prostactwa. Mało który Amerykanin uczy się o innych krajach. Historia obcych państw – nawet tych po sąsiedzku- to dla wielu obywateli USA temat kompletnie nieznany, zatem co się dziwić, że jakieś obozy koncentracyjne na terenie Polski, to polskie obozy śmierci- to im wystarczy, wiedza zaspokojona. Amerykanie za to kładą duży nacisk na wpajanie swoim dzieciom patriotyzmu (a raczej szowinizmu) i zaszczepianie religijnych wartości (albo antywartości) od najmłodszych lat. W wielu szkołach lekcje zaczynają się od obowiązkowej modlitwy, historia bywa przekłamywana, a budowanie atmosfery zagrożenia z zewnątrz to- mimo zakończenia zimnej wojny- dalej stały element. 1,4 mld dolarów wydano na walkę z...wychowaniem seksualnym w szkołach. Co się dziwić zatem, że Amerykanie są tacy a nie inni, to właśnie w USA- w niektórych stanach- można znaleźć całe rzesze oszołomów, znacznie gorszych niż nasi. To mądrzejsze i lepsze USA to chyba tylko mały skrawek na całej mapie tego mocarstwa. 

Patrząc na polski antysemityzm i ksenofobię, można odnieść wrażenie, że Obama nie wiele się pomylił. Dla turysty zza granicy, który słyszał o polskich obozach zagłady, zetknięcie się z naszą niechęcią do Żydów i obcych, może tylko potwierdzić jego „wiedzę” i umocnić w nim przekonanie, że tej masakry to my jesteśmy sprawcami. Kolejny raz, usłyszeliśmy, że mamy swoje obozy koncentracyjne. Obama nie jest pierwszym, który to powiedział i pewnie nie ostatnim. Czy staramy się temu jakoś zaradzić? A skąd! Bardziej skupiamy się na szukaniu wielkiego, żydowskiego spisku, który ma na celu zniszczenie Polski. Co się zatem dziwić, że po przebadaniu polskiej sceny politycznej i naszych prawostronnych mediów, które ociekają „sympatią” do Żydów, polskie obozy zagłady dalej będą istnieć w umysłach wielu obcokrajowców. Na domiar złego, polska edukacja marnieje w oczach, jeśli tak dalej pójdzie, nasza młodzież będzie niebawem równie „mądra” co amerykańska, już dziś wiele młodych osób zaczyna powracać do koszmaru jaki wydawałby się wymierać wraz ze starym pokoleniem moherów. Ale co tam, przecież to co opisuje, to efekt żydowskiego spisku przeciwko Polsce i te non stop powtarzane "polish concentration camps", to też ich sprawka, wszak Obama to taki czarny Żydomason. 


Europa oczami Polaków.

piątek, 27 kwietnia 2012

Hipokryci.

Przypomniało mi się takie oto hasełko.

"biały, katolik, heteroseksualny, szczęśliwy, przepraszam! "

O co w nim chodzi? Otóż, typy podpisujące się tymi słowami, uważają że są... dyskryminowani i nękani, a przez kogo? No oczywiście przez homoseksualistów, feministki, ateistów, lewicowców, prawdziwych liberałów (nie mylić z konserwatywnymi liberałami) itp. Prawda, że to dowód na hipokryzję? Mi się zawsze wydawało, że owi „szczęśliwi” ludzi nękają wszystko, co nie podchodzi po ich typ. Nie słyszałam jeszcze, żeby gej czy feministka kogoś pobili za poglądy, czy ateista napluje katolikowi w twarz za to, że wierzy w boga? Raczej zdarzało się odwrotnie. O ile mi wiadomo, to te grupy- znienawidzone przez prawicową ekstreme, konserwatywnych liberałów i pospolitych katoli- mają przerąbane, bo muszą się nie raz bać o własne zdrowie. Nie mogą oni (katoprawaki) powiedzieć, że są w pełni szczęśliwi bo żydo-gejo-masoneria ich nieustannie sekuje, przecież sama ich obecność jest prześladująca i źle wpływa na życie, biednych, białych, nieszczęśliwych hetero katolików. Nękają ich geje i lesbijki bo są, nękają ateiści bo mają prawo nie wierzyć, nękają murzyni bo są czarni od urodzenia. Ktoś taki jak oni, nie może być szczęśliwy, bo wszelka odmienność (odmienni od nich) wprawia ich w zły nastrój, denerwują ich ludzi o innych poglądach i nie dlatego, że im te poglądy narzucają ale dlatego, że w ogóle mają prawo je mieć. Rydzykowa armia, tłum z widłami i pochodniami, żąda wolności słowa... a to dobre! To już jest hipokryzja dużego kalibru. Kiedy Wprost zamieści zdjęcie Macierewicza w turbanie, to cały PiS chce przeprosin, kary i prawa zabraniającego „ośmieszania” poważnych mężów stanu. Kiedy blogerzy źle piszą o prawych tego kraju, to co jakiś czas pojawia się propozycja namierzania takich gagatków i wymierzania im kar... za korzystanie z prawa do wolność słowa. Wolność to w ogóle nabiera innego znaczenia kiedy mówi o niej katol. Wolność wyznania, wolność światopoglądu jest ok, kiedy przysługuje katoprawakom, kiedy pozostali korzystają z prawa wolności do tego samego, to nie jest ok, to już jest zamach na ich cały świat i trzeba próbować tą swobodę innym odebrać.
Gowiny i inne wytupy spod parafialnego krzaka, czują się prześladowane obecnością kobiet. Może nie tyle obecnością, co faktem że kobieta też człowiek, i że ma prawa takie jak mężczyzna, że niekoniecznie życzy sobie być uważana jedynie za robota domowego, wielofunkcyjnego i tak przedstawiana w społeczeństwie. Niestety, w ich mózgach przegniłych od jakichś „chrześcijańskich zasad” nie ma miejsca na wyobraźnię, na branie życia takim jakie jest, na empatię – to ostatnie czują tylko do zygot czy komórek jajowych. Twierdzą, że kobiecie nic się złego nie dzieje, gdy stereotyp matki polki- praczki i kucharki, która w ryj ma zarobić jak zupę przesoli- jest pielęgnowany, nie dzieje się nic złego, kiedy maści wszelkiej kutafony mówią, że kobieta to niższy byt bo jakaś miologia sprzed 2000 lat tak mówi. No i znowu hipokryzja, bo gdyby tak mężczyzn przedstawiać jako zwierzątka- od płodzenia dzieci, picia piwa i wszczynania konfliktów -które należy objąć kontrolą i nie pozwolić na życie po swojemu, to byłby niezły wrzask, niemal taki jak u feministek tylko że skierowany w inną stronę. Wystarczy, że jakaś popularna kobieta coś nieprzychylnego (a czasami prawdziwego) napisze o mężczyznach nie wystrzegając się generalizowania, to takie gowinopodobne stworzenia, nie zostawią na nie suchej nitki przypominając jakie to mają mężczyźni zdolności, które pominięto i o ile są lepsi od kobiet.

Spróbujecie zapytać katola co to jest hipokryzja, nie będzie umiał odpowiedzieć, powie tylko, że to coś mają ateiści, liberałowie, lewica, feministki itd. (męcząca ta śpiewka). Hipokryci bo popierają aborcję, bo są za związkami homoseksualistów, bo popierają edukację seksualną i lansują antykoncepcję, bo nie wierzą, bo Kościoła nie lubią... innymi słowy, katol na wszystko mówi „hipokryzja”. Zwrócicie uwagę na ich dyskusje, na to jakimi argumentami rzucają. Potrafią otwarcie mówić, że wszyscy dookoła są pazerni na kasę, ale nie Kościół, potrafią mówić o mordowaniu „dzieci nienarodzonych” a później krzyczeć by zabijać kobiety które poddały się aborcji, lekarzy i wszystkich zwolenników, w dupie także mają co się dzieje z dziećmi narodzonymi i pozostawionymi beż środków do życia kobietami. Czyli obrońcy życia w dupie mają życie- prawda, że to pewna hipokryzja? No ale cóż, jak ktoś murem stoi za ludobójcą czyli KK, to inaczej być nie może. Wszyscy ci zainfekowani katonarodowym wirusem kochają słowa „komuch” albo „bolszewik” czy po prostu „komunista”. Używają ich w stosunku do niemal każdego oponenta, nadużywają tej komuny a sami zachowują się jak ciemne masy w bolszewickiej Rosji, które gotowe są oddać życie za ideologię w sumie podobną do komuny- ten sam zamordyzm, ten sam pomysł by wszystko było jednakowe, te same mrzonki o potędze gospodarczej, wolnym rynku, ale tak naprawdę upaństwowionym (by element zachodni się nie wdarł i pomysłami na prawdziwy wolny rynek nie zmienił obyczajowości) jedna partia, jedna idea, przedstawiciel narodu – dyktator a rola Marksa przypada Watykanowi. Lecą wszędzie ze swoimi transparentami i krzyżami jak z czerwonymi sztandarami. Znowu jakaś hipokryzja? Chyba tak.
Spróbujcie przestawić katoprawaka za pomocą jakiegoś stereotypu a będzie wojna. Kiedy oni korzystają z własnych stereotypów np: każdy gej to pedofil, każdy lewicowiec czy nawet liberał to komunista, każdy niekatol to Żyd itp, to wszystko jest jak najbardziej w porządku, przecież dla nich to są fakty, prawda a nie żaden stereotyp. Pewnie są wśród lewicowców komuniści, są też i Żydzi, są pedofile wśród gejów a wśród niezależnych kobiet feministki, możemy przyznać im trochę racji. Szkoda, że oni nam nie potrafią przyznać racji, gdy pokazujemy ilu wśród nich jest niedomytych tępaków z małym rozumkiem, agresywnych prostaków i ciemnoty wszelkiej a pedofilów to mają masę wśród swoich czarnosukienkowych przewodników duchowych.

Niestety, ludzie małego rozumu i silnej wiary, zawsze będą nadużywać słowa HIPOKRYZJA, szczególnie wtedy, kiedy najlepiej pasuje ono do nich samych.

wtorek, 24 kwietnia 2012

Nowe postanowienie

Zastanawiam się, czy nie przestać od dziś oglądać TVNu. Od dłuższego już czasu widzę, że ta stacja zamienia się na łeb z Rydzykiem. Tak się złożyło, że podczas robienia sobie obiadu przełączyłam na TVN właśnie, a tam program "ukryta prawda" a w nim co? Kobieta pracująca, pokazana jako wyrachowana, wredna, zimna, puszczalska dziwka bo? Bo chce usunąć ciążę a jako argumenty podaje powielane w mediach teksty "bo to mój brzuch i moja sprawa, ja chce pracować" czyli w programie z tej kobiety zrobiono jakąś zimną feministkę. Dlaczego? Bo nie jest gotowa na ciążę, tak jak i wiele kobiet w związkach, pracujących i wcale nie będących w kiepskiej sytuacji finansowej. Sam fakt niegotowości na bycie matką przecież nie wystarczy, nie można dziecka nie chcieć, jak się wpadło to trzeba rodzić i koniec DUŻA KROPKA. Wychodzi więc na to, że wszystkie pracujące, niezależne, nie czujące w danym wieku instynktu macierzyńskiego, inteligentne kobiety to jakieś wyrachowane dziwki i puszczalskie- przynajmniej tak to wygląda ze strony TVN. Ja wiem, że w naszym społeczeństwie i takie kobiety są, temu nie da się zaprzeczyć, ale telewizja, która uważa się za medium obiektywne, chce zagarnąć opinię telewizji z klasą powinna dbać faktycznie o obiektywne pokazywanie rzeczywistości i klasę.

Media, czwarta władza, to oni wpływają na nasz pogląd na dane rzeczy, kształtują go a ciężkie oko, zawieszone tylko na telewizorze tak sobie później dorabia teorie. Sąsiadka dzięki TVN zbudowała sobie pogląd na temat partii, zagłosowała na PO, teraz jest w dużym gronie ludzi mocno niezadowolonych. Telewizja to zguba, jeśli nie ma się oczu szeroko otwartych i nie dociera do innych źródeł informacji.

poniedziałek, 12 marca 2012

Ciekawa jestem

Mężczyźni mówią, że kobieca ciekawość jest słynna. Mówi się często „babska ciekawość” a naukowcy obserwując świat ludzi twierdzą, że to mężczyzna jest bardziej ciekawy dlatego jest odkrywcą. Ja obserwując brutalną ludzką naturę, kultury i historię śmiem twierdzić, że mężczyzna od zawsze był na tyle agresywnym stworzeniem, że kobieta swojej ciekawości nie miała prawa rozwijać, nie miała prawa się uczyć a nawet decydować o sobie samej. Dziś teoria panów naukowców chyba pada, bo wśród kobiet co raz więcej jest pań naukowców, którą pragną dokonywać odkryć, podróżniczek ciekawych świata, zwykłych kobiet potrafiących naprawić proste urządzenia w domu i chcących rozwijać swoją wiedzę- co z niezrozumiałych dla mnie powodów, denerwuje panów. Cóż, teorie naukowe oparte o konserwatywne i religijne pierdoły nigdy nie będą teoriami naukowymi. To że kobieta ma inne cechy niż mężczyzna- nie znaczy, że poza rodzeniem dzieci i gotowaniem nie umie nic innego, bo natura jej innych opcji nie dała… chyba świat mówi swoje a przykościelni naukowcy swoje. Takie pojmowanie istot ludzkich jakimi są kobiety- jako takich tępych, nic nie umiejących zwierzątek, które należy objąć pełną kontrolą- to skrajne skurwysyństwo i czym można być człowiekiem, zachowując się w ten sposób? No jeśli druga istota ludzka nagle jest niepełnowartościowym człowiekiem, to ten kto tak twierdzi też nie może być człowiekiem.

Panowie, ciekawa jestem co by było gdyby… gdyby was tak zamknąć w kuchni i nie pozwolić wychodzić do ludzi? Gdyby wam tak ciągle mówić, że nic nie potraficie z racji posiadania jąder, nadajecie się tylko do płodzenia dzieci i awantur i nic poza tym, co byście powiedzieli? Byłoby wam miło? Gdyby ktoś mówił, że nie jesteście zdolni do tworzenia, pojmowania i posiadania pasji? Ale byłoby larum.

poniedziałek, 13 lutego 2012

Zapluta moralność

Opluto Biedronia, opluto go bo? Bo jest gejem, dla niektórych gorszącym pedałem. Co miał Biedroń zrobić w takiej sytuacji? Pobić ich? Kilku kibiców, podchmielonych i agresywnych to nie żarty, nie dla człowieka w pojedynkę. Porwać się na nich wszystkich z pięściami to przyznać się do ewidentnego braku rozumu. Gej to ta ofiara, którą dobrze się kopie, dobrze wyzywa i pomawia o różne paskudztwa – najczęściej pedofilie. Na ulicy posła spotkała niemiła przygoda, ale w Sejmie jest nie lepiej. Pluje na niego grono prawych i moralnie doskonałych posłów z PiS. Suski – ten o wyglądzie inseminatora trzody chlewnej- nawet się nie wstydzi tego co powiedział, może dla niego seks ze zwierzętami to norma i stąd jego mądre komentarze? Wystarczy że Biedroń użyje trywialnego związku frazeologicznego jak „cios poniżej pasa” i zaraz spada na niego ciężki rechot prawie całej, sejmowej sali. Widać co posłom chodzi po głowach, pokazuje haniebna elita PiS oraz PO swoje dysfunkcje psychicznie i przesadne zainteresowanie „pedalskim” seksem - może coś jest na rzeczy, skoro patrząc na Biedronia widzą tylko to, co ma poniżej pasa?

Agresja do gejów i lesbijek rośnie w siłę a nie maleje, co powinno mieć miejsce w miarę wrastania w tolerancyjną Europę. Wylęgarnią nienawiści są kościoły, szkoły, kluby sportowe, rożne organizacje nawet miejsca pracy. Głos miłosierdzia po katolsku dociera wszędzie jak wirus grypy, jednych ominie  a innych infekuje powodując fanatyczną gorączkę. Krzyczą sutanniaści że geje to pedofile… co za hipokryzja! Kler podnosi larum, że geje gorszą społeczeństwo, pokazują grzeszne życie i rozpustę. Problem w tym, że rozpusta w prymitywnej formie jest udziałem wierzących, hetero katoli.Homoseksualizm kojarzy się tylko z seksem, jakimś innym, dziwnym, grzesznym i nienormalnym.Cóż w tym dziwnego skoro księża i prawicowy ruch odnowy (a)moralnej, miłości nie kojarzy z niczym innym niż prokreacją. Moralnie wzmożeni co dzień kąpią się oceanie myśli pełnej gołych cycków, penisów, myślą o zdradzie, małym numerku na boku. Przeszukują Internet bo może trafi się napalony kochanek/kochanka, może trafią się igraszki na kamerce albo ewentualnie mocny pornos, wertują allegro w poszukiwaniu korków analnych, wibratorów, zacisków, pompek, skórzanych ubranek... Seks się wylewa z każdego zakamarka heteroseksualnego świata (dla normalnego człowieka to nic dziwnego) i kąpię się w nim nawet taki kibol, który gejowi nawrzuca od demoralizatorów spedalających dzieci. Prawacka grupa o przezabawnej nazwie (jak na prawaków) Ruch Higieny Moralnej, powiesiła takie oto plakaty w Warszawie.



Wielki penis z mózgiem na końcu, jest ich zdaniem wizualizacją „pedalstwa”. Sęk w tym, że takim obrazkiem dosadnie pokazują gdzie oni sami mają mózgi.  Co znaczy spedalanie? Pokazywanie, że istnieje coś takiego jak homoseksualizm? A co zalewaniem nieletnich tą mroczną stroną heteroseksualizmu? Na to nikt nie narzeka? Więcej ciąż wśród nieletnich, 13 latki wiedzące jak dobrze zrobić loda, 15 latki mające za sobą więcej partnerów niż 30 latka, 14 letni gwałciciele…
Każdy gej kojarzony jest z pedofilem a przecież więcej pedofilów jest wśród mężczyzn heteroseksualnych niż homoseksualnych, ale kogo to interesuje? Małe dziewczynki są 6 razy bardziej narażone na gwałt i molestowanie, to ich w większości dotyka zjawisko pedofilii (86%) ale na sztandar bierze się molestowanych chłopców wykazując, że mężczyzna molestujący chłopca musi być przecież homo w takim razie każdy homo to pedofil (porażająca logika). Pedofilia orężem do walki ze znienawidzonym pedalstwem- to dopiero chwyt poniżej pasa. Najwięcej pedofilów okazuje się być wśród tych, którzy jawnie potępiają homoseksualizm i nawołują do życia zgodnie z „prawem natury” oraz utrzymywania czystości… mowa o księżach.

Stawia się gejom zarzut, że chcą zniszczyć instytucje małżeństwa… tylko w jaki sposób? Czy to geje są powodem większości zdrad, dużego ruchu żonatych w domach publicznych? To geje robią za ustatkowanych sponsorów „uniwersytutek? Czy to lesbijki uwodzą wszystkie mężatki? Czy to homo zmuszają hetero do poszukiwania nowych doznań? Mi się wydawało, że homo pragną tylko podobnych praw jakie mają heteroseksualne związki małżeńskie, a to nie jest rozbijaniem związków małżeńskich, raczej pokazaniem, że również i homo chcą jakiejś prawnie usankcjonowanej stateczności a ich relacje to nie tylko seks, ale cały szereg uczuć oraz długie lata wspólnego życia, warte walki o zapis w normach prawnych. Poseł Biedroń ma przerąbane bo jest gejem publicznym, który ma odwagę mówić kogo kocha i dlaczego. Nie biega po sejmie w różowych stringach, nie całuje znienacka innych posłów (chociaż może gdyby dał buziaka Jarkowi, to posępny dyktator by się rozchmurzył) nie chodzi po Sejmie za rączkę ze swoim partnerem. Przyznam, że jest irytujący, czasami nie umie dobrać słów, nie zawsze błyszczy powalającą logiką, czasami w ogóle nią nie błyszczy, ale można go podziwiać za odwagę. Jest złośliwy, ale jak możne być miły gdy stale stanowi cel ataków. Jest umieszczany na stronach typu Redwatch, wyszydzany, porównywany do pedofilów, zoofilów i podobnych dziwadeł. Mówi publicznie o seksie homo, ale czemu miałby o tym nie mówić? O seksie hetero mówi się w kółko, z resztą nie tylko mówi, seks wśród homo też istnieje i tak jak seks u hetero, jest wyrazem uczuć. Sutanniaści mają jakąś seksualną psychozę, seks sprowadzają tylko do czynności mającej dać światu więcej ludzi, nazywają go złem a zarazem mówią że nie ma bez niego życia. Uważają go za grzech a zarazem z jego powodu (braku) uznają, że można unieważnić małżeństwo. Wieczne zło jest niezbędne do życia, wieczne zło daje przyjemność i szczęście, za które każą wiernym mieć wyrzuty sumienia… jakim cudem ludzie słuchający takich bredni mają być zdrowi psychicznie? Czy da się być normalnym mając wyrzuty sumienia z powodu normalnej rzeczy, nieodłącznej, dającej spełnienie i cementującej najgorętsze uczucie? Nie da się. Żeby nie wałkować grzesznego życia porządnych, szczęśliwych, pełnych miłości hetero katoli, trzeba im dać kozła ofiarnego, taką kukłę na której da się wszystko powiesić- zdrady, pedofilie, kryzysy małżeńskie, demoralizację, deprawację, aborcję, prostytucje, nawet niepowodzenia na wojnach są winą gejów, bo przenikają do armii. Pedał został opluty a gawiedź się cieszy, dostała ofiarę mogła na chwile nie myśleć o swojej patologii.

Jest jeszcze coś, coś głęboko ukrytego w świadomości sporej liczby zagorzałych przeciwników homoseksualizmu. Skrywana orientacja, która daje o sobie znać co jakiś czas. Wielu z nich zupełnie bezpodstawnie obawia się nakrycia, bo sama świadomość każe tak myśleć, dlatego starają się głośno potępiać homoseksualizm, zanegować go w społeczeństwie i zanegować tym samym w sobie- taki mechanizm autodestrukcji mylonej z protekcją. Społeczny ostracyzm nie pozwala im stanąć twarzą w twarz ze swoją naturą, bo byłoby to dla nich wykluczeniem ze strefy w której co dzień egzystują. Tacy ludzie muszą być niesamowicie sfrustrowani a ich odium to następstwo braku odwagi i masowej głupoty ciemnego tłumu, który pragnie żywych ofiar.

niedziela, 5 lutego 2012

Zimna suka.

Powiedzieć „wolę być zimną suką, niż matką Polką” to straszny błąd, jeśli się mieszka w tym kraju i jest się postacią sławną. Poprawność polityczna po polsku nakazuje mówić, że bycie matką jest najważniejszym etapem w życiu każdej kobiety, że każda kobieta musi i chce być matką, że homoseksualizm jest zły a adopcja dzieci przez pary homoseksualne to zbrodnia. Nasz naród czci matkę polkę, gloryfikuje macierzyństwo ale kobiecie w ciąży rzadko ustąpi miejsca w tramwaju, jeśli taka się o miejsce upomni to najwyżej usłyszy „trzeba było nóg tak szeroko nie rozstawiać”. Kobieta jako istota ludzka jest w polskim prawie gdzieś za psem, bo za katowanie psa czasami można dostać wyższy wyrok niż za gwałcenie kobiety przez wiele godzin, wszak dla wielu panów gwałt też jest formą seksu. Gwałt zadany przez państwo natomiast jest formą „prawa”. Matka polka to bohaterka seriali, zawsze miła, zawsze mądra, zawsze pragnąca dziecka, nawet jeśli pozostawiona sama sobie to genialnie sobie radzi, swoje dziecko po narodzinach otacza olbrzymią miłością, nie ma mowy by w serialu którakolwiek wyrzuciła je na śmietnik, szarpała, traktowała jak kulę u nogi albo pozostawiła w okienku u zakonnic. Zapomniałam, że polskie seriale tak się mają do realiów, jak Roman Giertych do przypadkowej, mongolskiej rodziny.
Podpadła Maria Czubaszek mówiąc, że dzieci mieć nie chce i czuje się szczęśliwa, podpadła mówiąc że popiera homoadopcje. Z forów, z blogów, z portali wszelkiej maści katooszołomerii słychać nienawistne wycie i powarkiwanie. Bo kobieta śmiała powiedzieć, że nie chce być matką a zawartość jej macicy podlega jej władzy. Powiedziała nieszczęsna prawdę podzielaną przez wielu i zaczęło się, teraz będą kąsać miłosierni "katolicy" ze środowsik frondy, będą tworzyć historie fantasy na jej temat, będą pluć na nią śmierdzącą od nadmiaru jadu śliną.

Łukasz Adamski- każdy wie jak to to wygląda, nacjonalistyczne zombie o psychopatycznym spojrzeniu, które na mózgu zapewne ma wypalony krzyż i falangę- napisał tak o Marii Czubaszek

"Nie chcę oceniać stanu emocjonalnego tej kobiety. Jestem dziennikarzem i teologiem a nie psychologiem. Jednak podejrzewam, że Pani Czubaszek albo naprawdę ma problemy z empatią i miłością, albo dramatycznie zagłusza własne sumienie. Czytając wiele wyznań kobiet, które zabiły swoje dzieci nienarodzone, można dowiedzieć się, że robią one wszystko by odpędzić od siebie te makabryczne wspomnienie. Czy Czubaszek robi to samo? Nie wiem. Jednak jej słowa naprawdę są smutne i powodują, że człowiekowi po prostu robi się słabo.”

Jeśli on jest dziennikarzem, to ja jestem dziennikarską sławą na miarę Tomasza Lisa. Ja nie jestem na szczęście teologiem, uczyłam się prawa i na szczęście nie „bożego”, nie jestem też psychologiem ale psychologów mam w rodzinie i mogę powiedzieć, że ta żenująca persona(Adamski) definitywnie ma sporą nierówność pod sufitem. Jak na rasową osobowość dyssocjalną przystało, non stop kłamie i stwarza sobie swoją rzeczywistość ze swoim teatrzykiem, swoim cyrkiem i swoimi małpami. Ten człowiek nie pojmuje, że kobieta tutaj nie musi mieć wyrzutów sumienia a tylko czuć ULGĘ bo udało jej się uniknąć katastrofy. Nie przyjmuje do wiadomości, że wiele kobiet może dziecka nie chcieć, że to też jest rzeczywistość, ale niektóre głośno o tym nie mówią bo boją się chorej strony polskości. Taki pełny współczucia narodowiec, który zapewne chętnie posłałby do gazu gejów, żydów i czarnych, to faktycznie postać godna brania pod uwagę w temacie aborcji. Ten fasz…tzn narodowiec nie rozumie jeszcze, że aborcja może dla wielu kobiet być wybawieniem a najwięcej wyznań kobiet z tzw. traumą, dziwnym trafem znajduje się tylko na portalach katolskich i nie ma żadnych dowodów na autentyczność tych „wyznań”. Mówić to ja sobie też mogę, znam takie które usunęły i co? Nie płaczą i nie płakały wtedy, chciały tylko jak najszybciej pozbyć się nieplanowanej ciąży bo wiedziały, że nie są gotowe psychicznie i nie mają na to warunków. Adamskiego próby agitacji, wciskania ludziom kitu o tych milionach kobiet z traumą po aborcji, o tym że każda chce być matką powoduje, że robi mi się słabo. Jego grafomańskie rzygi doprawione grubo łgarstwem na temat aborcji, przyprawiają mnie o mdłości. Adamski- naczelna matka - Polka tego kraju? Kobieta po aborcji? Kto wie, wśród narodowców wszystko jest możliwe.

Nie wolno tutaj mówić głośno tego, co nie jest poprawnością polityczną po polsku. Nie chcesz mieć dzieci, nie czujesz instynktu macierzyńskiego, masz inne priorytety w życiu? Zamilcz, nie wypowiadaj się, nie wolno Ci bo inaczej staniesz się "zimną suką". Miałaś aborcję? Fakt, może nie musisz tego rozgłaszać skoro to sprawa prywatna, ale nie możesz też mówić tego głośno na potwierdzenie zjawiska prawackiego łgarstwa. Nie możesz zaśmiać się z ich bzdur podważając straszną traumę, w tym kraju po prostu nie wypada, to wręcz niebezpieczne jak chodzenie bez burki w kraju twardego Islamu.

"Religianci powołują się na argument z aurotytetu w postaci dekalogu – ale przecież postępactwo żadnych religianckich przesądów nie uznaje, więc podtrzymywanie zakazu eliminowania ludzi dużych ze względu na nadzieję doznania ulgi można by tylko uzasadnić niieubłaganą konicznoscia egzystencji takiej, dajmy na to, pani filozofowej. Czy jednak egzystencja pani filozofowej jest aby na pewno konieczna? Absolutnie nie i najlepszym na to dowodem jest choćby to, że bez pani filozofowej świat istniał tysiące lat i będzie istniał po niej. Być może pani filozofowa uważa inaczej, ale nie ma się co tym przejmować, bo wiadomo, że cmentarze są pełne ludzi niezastąpionych tak samo, jak infirmerie – Napoleonów i Cezarów. Zatem kiedy pani filozofowa wiąże wielkie nadzieje z projektem ustawy „o świadomym rodzicielstwie”, wyprodukowanym podobno przez osobliwą trzódkę posła Palikota - że to niby „przywraca kobietom prawa reprodukcyjne”, to warto podkreślić, że w myśl zasady równości kobiet i mężczyzn, tym ostatnim powinno się przywrócić prawo do psychicznego komfortu, tak często naruszane a nawet niweczone przez coraz bardziej rozwydrzone „zimne suki”."
autor: Stanisław Michalkiewicz, Nowy Ekran.pl

Najzabawniejszy i zarazem najżałośniejszy tekst jaki dziś przeczytałam. Wygląda na to, że ja też jestem z tego "postępactwa", i bardzo dobrze! Wolę być z postępactwa niż z religijnego, ciemnogorodowego tępactwa, którego komfort psychiczny cierpi z powodu samego faktu istnienia odmiennego zdania. By im ulżyć należy milczeć a najlepiej się powiesić, tego właśnie pragną miłosierne katole. Nasza egzystencja nie jest konieczna, ba! On powinna być jak najszybciej zakończona bo jakiś katol nie przeżyje pustej macicy i mówienia wprost o swojej niechęci do macierzyństwa, nie przeżyje aborcji za to chętnie wbiłby na pal świadomego, żywego człowieka- "postępaka" (katol nie przeżyje też kobiet pragnących in vitro czyli pragnących mocno dziecka wbrew niedyspozycjom zadanym przez los). Będzie się taki pocił i męczył nad stworzeniem pseudo inteligentnych zdań, byle ukłuć i dać gdzieś ujście swojej fanatycznej nienawiści. Tacy są jak policja religijna w Iranie, która kobiecym manekinom obcinała piersi w jakimś dzikim szale. Ich nienawiść do kobiet niechcących się poddać katolskiej ideologii (patologii?) pali żywym ogniem, czuć ten żar a jeśli coś się pali, to wychodzę z założenia, że należy to jak najszybciej ugasić żeby ta pożoga się nie rozprzestrzeniała w cywilizowanym świecie, tzn "postępackim". Mordor we Władcy Pierścieni upadł a u nas dalej się trzyma.

Wiecznie ten Żyd.

Żyda Żyda Żydem pogania, Żyd na Żydzie, Żyd za Żydem a za tym Żydem jeszcze jeden Żyd- tak mogę w skrócie opisać 90% publikacji na stronach „prawdziwych Polaków” i wielkich „patriotów. Po prostu z każdego tekstu wychyla się jakiś Żyd, ich portale ociekają Żydami, żydowska powódź tzn kupa absurdów a nie publicystyka, chociaż oni swoje głupoty tak nazywają. Nasi narodowcy, skrajna prawica wszędzie widzi Żyda, który nieustannie spiskuje by zniszczyć Polskę oraz całą Europę. Ja bym się bała o swoje zdrowie psychiczne, gdybym widziała Żydów w szafie, pod łóżkiem, pod prysznicem a nawet w lodówce. Gdy czytam opis typowego Żyda wg naszych „patriotów”, tego złego, nienawistnego, wiecznie knującego, chcącego niszczyć, chciwego, hipokrytę – to mam wrażanie, że nasi wspaniali „patrioci” Żyda muszą też widzieć w lustrze, ilekroć w nie spojrzą. Holokaust to ich zdaniem sprawka Żydów, bo przecież nie czystych jak łza Aryjczyków z Niemiec, za wszystkim tym stali przecież Żydzi a teraz mają czelność wyłudzać kasę za krzywdy i to od Polski, chcą naszych majątków, naszych domów i naszej krzywdy. Przyznam, że organizacje żydowskie mogłyby sobie darować ciągłe wyciąganie kasy do swojej kieszeni (jak wiele innych organizacji na świecie, nie tylko żydowskich) skoro pokrzywdzeni i ich rodziny już ją otrzymały. Wielu narodowców holokaust w ogóle neguje, wśród ludzi twierdzących że holokaustu nie było są i ludzie PiSu, np. Ryszard Bander.  Pal licho z samym holokaustem, gorzej jeśli jakiś Żyd oraz „masońsko- syjonistyczni” profesorowie przyznają, że Polacy też wsypywali Żydów a endecy z chęcią ich mordowali, że groby żydowskie okradano, odkopywano całe masowe mogiły, pustoszony domy Żydów zabranych przez Niemców, a jeśli Niemców nie było to mordowano bo w czasie wojny panowały do tego idealne warunki. Jest w tym dużo prawdy, nie trzeba by nawet czytać wielu materiałów na ten temat, wystarczy poobserwować niektórych Polaków dziś (oraz cały ludzki świat), by dojść do wniosku że za czasów wojny to musiało mieć miejsce w naszym narodzie. Prawda na ten temat jest niewygodna dla „patriotów” chcieli by jej ocenzurowania a jednoczesnego pisania na temat Żydów wszystkiego, łącznie z bajkami godnymi nazistowskich propagandzistów. Cóż, nasi prawacy nigdy nie grali fair i nie zamierzają tego robić, dużo huczą o zamykaniu ust każdemu, kto śmiałby chociaż zażartować z Żydów i polityki Izraela, podczas gdy sami gotowi są ciągać po sądach każdego kto napisze prawdę na ich temat i wytropi różne afery z ich udziałem, afery SZKODLIWE dla Polski.

Nienawiść do Żydów musi istnieć, najwyraźniej tak jest ten świat skonstruowany a naród wybrany, wybrany jest do ciągłego bycia na ostrzu różnych narodów, polskiego w szczególności. Nie mamy nawet miliona Żydów w kraju, a są oni największym wrogiem wielu rodaków, są siłą destrukcyjną mającą nasz kraj rozłożyć na łopatki i sprzedać obcym wpływom. To z ich powodu Polacy wyjeżdżają z kraju, rosną ceny, rośnie bezrobocie, upadają polskie firmy- nie z powodu naszej nieudolności bo i po co, wygodniej jest znaleźć kozła ofiarnego niż przyznać się do partactwa. Poza Żydami na ziemi są inne nacje, których przedstawiciele nie raz robią machlojki, utrudniające start wielu nowym firmom- nie tylko polskim rzecz jasna- oraz czyniąc szkody w gospodarce światowej. To wszystko jednak nie jest istotne, wróg Żyd jest po prostu wygodny, Żyd od zawsze był tutaj spostrzegany jako ten zły, powiedzieć zatem Żyd kradnie, Żyd kłamie, Żyd oszukuje to dać asumpt do wielkiej niechęci, ta zaś pomaga nacjonalistom torować drogę do władzy.


Poza tym nie bez znaczenia pozostaje fakt, że obrót pieniężny, potem banki stały się domeną prywatną. Tak się składa, że znalazły się głównie w rękach wędrującej nacji żydowskiej. A jak pokazują historia dziejów i historia ekonomii, to właśnie to odwieczne zainteresowanie Żydów handlem i pieniądzem stało się bezpośrednią przyczyną ich kłopotów i konfliktów we wszystkich krajach ich osiedlenia. I bynajmniej nie były one powodowane zazdrością rdzennych narodów o wyjątkowe talenty kupieckie Żydów, ale nieuczciwością i nieetycznością powstawania żydowskich majątków oraz szkodliwością ekonomiczną ich poczynań dla gospodarek państw. „

Oto jest przyczyna kryzysu, ŻYD, no bo cóż innego? Tylko Żydzi mogą wywołać kryzys, w końcu mają w swoich rękach wszystkie banki tego świata i tak sprytnie manipulują rynkiem. W takim razie cwane z nich skurczybyki, ponoć tego im nie zazdrościmy... szkoda bo przyczyną największej nienawiści przeciętnego Kowalskiego jest zazdrość, zaraz za religijnym fanatyzmem. Zapewne wielu Żydów to szefowie olbrzymich spółek, które wpływają na stan światowych rynków i wielu z nich to szuje- bez wątpienia, ale nie tylko Żydzi trzymają pałeczkę, wśród nich są przedstawicieli różnych narodów, różnych opcji. Bogaci Żydzi mają tworzyć firmy wrogie i wspierać propagandę wymierzoną w Polskę. Czy przypadkiem Rydzyk wraz z kilkoma biznesmenami (głównie przedstawicielami naszej polonii z USA) nie wspiera prawicowej propagandy? Czy mało jest afer finansowych z udziałem partii skrajnie prawicowych? Nie ma przepływu pieniędzy z różnych organizacji by zasilać skutecznie propagandę? To co robi nasza prawica bardziej szkodzi Polsce, niż jakiś bogaty Żyd z USA.

"WROCŁAW.6 stycznia 2009 roku: Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie sprawdzające przeciwko fundacjom Lux Veritatis i Nasza Przyszłość prowadzonym przez o. Tadeusza Rydzyka podjęte po doniesieniach prasowych na temat ich działalności. Jak poinformowała rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej, Małgorzata Klaus odmówiono wszczęcia śledztwa z powodu „braku dostatecznych danych uzasadniających popełnienie przestępstwa”. W listopadzie 2008 roku „Puls Biznesu” napisał, że obie fundacje „od lat łamią prawo i większość pieniędzy wydają nie na szlachetne cele zapisane w statucie, ale na robienie interesów”. Według gazety, w czasie swej działalności zarobiły one około 7 milionów złotych i nie zapłaciły podatku od zysku”

"Kobylański to polonijny biznesmen z Urugwaju, znany ze skrajnie antysemickich poglądów i sponsorowania Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polonijnych Ameryki Łacińskiej (USOPAL) Osoby, które oskarżał, otwarcie twierdziły, że podczas drugiej wojny światowej kolaborował z hitlerowcami i wydał w ręce gestapo żydowską rodzinę oraz przyjaźnił się z paragwajskim dyktatorem Alfredem Stroessnerem (po 1945 roku udzielał on azylu nazistowskim zbrodniarzom, a za jego czasów Polak zbił fortunę)"

Jan Kobylański - Właściciel, prezes i dyrektor kilkunastu firm handlowych o międzynarodowym zasięgu.

Na co idą pieniądze takich ludzi? Co z kasą nielegalnie wychodzącą z LPR (i przepuszczaną przez LPR) w 2005 roku? Na co idą wielkie kwoty bokiem upychane przez partie prawicowe, masami wysyłanie zza oceanu? Nie tylko na wygodne życie niektórych gnid, ale pewna jestem, że na finansowanie PROPAGANDY oraz bojówek skrajnie prawicowych. Właścicielem Nowego Ekranu- który ma teraz wydać wysokonakładowe, kolejne pisemko śmierdzące katofaszyzmem- jest polski milioner z USA. Sianie nienawiści, chwianie jako takim ładem w tym kraju, kłamstwo, kręcenie na boku i obracanie kasą pod przymkniętym okiem kupionego wymiaru sprawiedliwości, jest gorsze niż jakiekolwiek działanie żydowskich biznesmenów. Gorsze bo robią to Polacy… Nasi milionerzy spod znaku krzyża i falangi dołożą wszelkich starań by w Polsce wzbudzać zamęt i budować wyższe mury podziału społecznego, czy to nie jest działanie na szkodę kraju? Czy ci nasi milionerzy dołożyli choćby grosz do startujących polskich firm? Nie, prędzej by je zniszczyli. Czy nasi prawicowy milionerzy zrobili coś, by Polacy chętniej wracali do kraju? Ile dali na domy dziecka? Ile dali na chore dzieci? ANI GROSZA. Katoprawicowe tzw fundacje, które mają się tym zajmować są źródłem wielkiej kasy na kolejne działania propagandowe i szkoleniowe, szkoda tylko że dowodów jest tak mało, a te dość poważne nie są dziwnym trafem brane pod uwagę.

Zatem co gorsze dla naszego kraju? Der ewige Jude? Czy Polak pseudopatriota i katofaszysta? Ja mam dość Żydów w każdej szparze życia publicznego, wszystko jest wykładane teoriami na temat Żydów. Wśród Żydów jak i wśród Polaków, Rosjan, Niemców czy Brytyjczyków, jak i wśród chrześcijan, muzułmanów czy ateistów- jest pełno złych ludzi i całe mnóstwo dobrych, narodowość czy nawet sama tylko przynależność do danej religii, nie jest przyczyną bycia złym człowiekiem.

sobota, 21 stycznia 2012

Podział ról, naturalne predyspozycje i inne podobne shity.

Prosty jak cep tekst o...

Kilka dni temu, parkując pod siedzibą pewnej firmy, zauważyłam ciekawą parę. On- niski (tzn jak na faceta niski) z brzuchem piwnym, o kwadratowym, spoconym, czerwonym ryju, szczecina na głowie krótko obcięta, małe oczka, brudna kurtka (widać było ślady wycierania łap o kieszenie) Ona- wysokie, czarne buty na 10 cm szpilach (to nic że na ulicy była ślizgawka) brązowy płaszczyk, twarz pociągła, z oczy waliło głupotą na kilometr. Zaparkowali, on poszedł do parkomatu, ona czekała przy samochodzie poprawiając czarne włosięta. Gdy mężczyzna powrócił dał jej kwit z parkomatu i polecił włożyć za przednią szybę, kobieta wzięła kwit i... włożyła za wycieraczkę, on na nią patrzy z dziwnym wzrokiem "ale, mówiłem Ci za szybę, gdzie masz przednią szybę?" Ona po chwili kontemplacji, wzięła kwit i położyła w środku, za szybą. Miałam ochotę zrobić facepalm, ale się powstrzymałam. Okazało się, że ta para zmierza w tym samym kierunku co ja. Szłam kilka kroków za nimi, chcąc czy nie, słyszałam o czym rozmawiają. Było coś o Chorwacji latem, o zajebistym, nowym "lapku", było coś o bieliźnie i... było coś o spieprzeniu samochodu, bo mężczyzna ów podjął się naprawy samochodu żeby na ciecia nie wypaść i efektem widocznie była droga wizyta u mechanika.
Tknęła mnie taka refleksja- nawet w takich przypadkach miewam ciekawe refleksje- że pewien rodzaj mężczyzn, przyciąga pewien rodzaj kobiet i oboje tworzą to, czego chętnie bym w naszym społeczeństwie nie oglądała, wywiozła na Madagaskar albo wystrzeliła w kosmos.

Wiele razy spotykam się z opinią, że samodzielność kobiet, oraz ich samowystarczalność, kończy się w momencie gdy trzeba nieść coś ciężkiego, gdy trzeba naprawić jakiś sprzęt albo zmienić koło. Ale idąc tą drogą rozumowania, musiałabym przyznać, że zaradność, samodzielność oraz możliwości intelektualne mężczyzny kończą się już przy takich błahostkach jak pranie, sprzątanie czy gotowanie... prawda, że przykre panowie? Ja wiem, że tak nie jest, bo rzeczywistość nie jest czarno biała. Mimo to, mamy w społeczeństwie takie chłopczyki, które bez check outu rzeczywistości, piszą coś o kobietach i mężczyznach. Takie chłopczyki mając lat 21, będąc kawalerami piszą coś o małżeństwach i małżeńskich sprawach. Takie chłopczyki korzystając całe swoje życie ze środków komunikacji miejskiej, bredzą coś o męskiej powinności jaką jest znanie się na motoryzacji i umiejętność naprawienia każdego sprzętu, w tym głównie samochodu. Ja jeszcze nigdy nie poprosiłam faceta by mnie wyręczył w noszeniu czegoś cięższego od pilnika czy kosmetyczki, co najwyżej zapłaciłam za usługę np w sklepie meblowym. Ubogacając mieszkanie o kilka gratów z Ikei, wnosiłam wszystko sama wraz z koleżanką, transport tylko to przywiózł bo wnoszenia na III piętro już nie opłaciłam (czasami jestem sknerą, nawet jeśli kręgosłup ma mnie przez to boleć tydzień). Moja koleżanka wparowała wczoraj na stację benzynową i poprosiła o olej- półsyntetyczny do silnika benzynowego- na co sprzedawca zareagował dziwnie, pytając czy aby na pewno taki i czy może sprawdzić poziom, a może jeszcze olej dolać? Na co koleżanka odpowiedziała grzecznie "nie, dziękuję, poziom sprawdziłam przy okazji wymieniania płynu do chłodnicy" Faceta zamurowało, nie prosiła go o pomoc, poprosiła tylko o konkretny olej. Niestety, taki facet może później usiąść do blogowania i pisać coś o nieporadnych kobietach, które zawsze proszą o pomoc w każdej błahostce. Dużo kobiet nie korzysta z pomocy do tak trywialnych rzeczy, posiadanie samochodu bowiem obliguje do pewnej, podstawowej wiedzy i podstawowych umiejętności w jego utrzymaniu i eksploatowaniu. Ja pokochałam drobne robótki na swoim starym pececie, teraz się rozleniwiłam, nowe sprzęty nie wymagają już tyle dłubania a w razie awarii, idę do serwisu, płacę i mam to w tyle, ewentualnie kupię coś nowego. Nie wyobrażam sobie, żebym nie eksperymentowała w przeróżnych programach komputerowych (co na początku kończyło się ciekawymi awariami) mogłabym wymienić jeszcze pasję, w tym największą...ale dam sobie spokój, by ktoś mi znowu nie napisał, że robię siebie na ideał albo jakąś feministkę czy coś podobnego. Wielu mężczyzn nie widzi celowo, kobiet które sobie radzą, widzi te bezradne, czyli te które ma u boku najczęściej. Głupota ciągnie do głupoty, intelekt partnerki jest proporcjonalny do intelektu jej partnera, nie chcę wiedzieć zatem jaka jest żona Janusza Korwina Mikke. Mam swoją teorię, która mówi, że każdy facet ma taką kobietą, jaka odpowiada jego intelektowi i odwrotnie. Jest jeszcze kilka innych teorii, ale już nie będących mojego autorstwa. Mężczyzna, który chce by żona cały czas siedziała w kuchni i zajmowała się sprzątaniem, nie wie co z nią zrobić w łóżku - teoria nr1 . Mężczyzna, który uważa, że kobieta jest nie zdolna do rzeczy większych niż praca na kasie, sprzątanie, gotowanie i przewijanie pieluch- najprawdopodobniej spotykał same inteligentniejsze kobiety, z którymi sobie nie poradził- teoria nr 2. Obie te teorie są jakieś naciągane. Znam wiele kobiet, których osiągniętym szczytem marzeń, jest dobrze zarabiający partner i dziecko (a najlepiej dwoje). Nie potrafią one zbyt wiele, moja znajoma będąca przedstawicielką tego gatunku nawet dobrze nie umie gotować, jej potrawy mogą wywołać biegunkę albo wymioty. Są kobiety, które po prostu tak zostały wychowane, że wszystkie zajęcia są chłopięce, męskie a tylko tych parę, to zajęcia kobiece- takie kaleki nie potrafią później wypełnić poprawnie PITu, pojechać samochodem do mechanika (nie naprawić samodzielnie tylko zawieść do mechanika) czy nawet posługiwać się komputerem. Winny jest kto? Nie kobieta i jej umysłowe predyspozycje, tylko społeczeństwo i głupota mężczyzn. To się pomija- jakby to zjawisko robienia z wielu kobiet niezaradnych kalek- nie istniało. Za to chętnie się używa konstrukcji jak,  "babski umysł" czy "naturalne kobiece predyspozycje" albo "naturalne kobiece umiejętności". W takim razie ze mną, która skończyła studia i prowadzi własną działalność, nie narzeka na totalny brak wiedzy o motoryzacji, proste naprawy potrafi wykonać sama- jest coś nie tak? Jeszcze lepiej, gdy znajdzie się kretyn, który określi mnie mianem wyjątku potwierdzające regułę, nie licząc się z faktem, że takich "wyjątków" jak ja, jest kilka milionów w tym kraju. Czy ja mam zacząć mówić, że większość mężczyzn z racji na "naturalne, męskie predyspozycje" to kaleki nie potrafiące umyć garnka, nie umiejące uprać brudnych gaci, ofermy nie umiejące się zając własnym dzieckiem (wyprowadzić do szkoły, przewinąć, zrobić kanapkę), matoły nie potrafiące utrzymywać normalnych relacji, gwałciciele, psychopaci, agresorzy? To nie jest fair, to nie jest prawdą i to krzywdzi.

Mówi się, że kobieca logika jest pokręcona i nie do pojęcia, ale jak to jest z męską logiką? Wpierw jest larum, że kobiety chce się na siłę posyłać w męski świat, na siłę zaganiać do pracy, wypychać emancypacją itp czyli czynić zaradnymi.  Później jest lament, że żony tylko ciągną kasę, nie potrafią sobie koła zmienić i jedyne o czym myślą, to nowa kiecka. To w końcu czego wy panowie chcecie? Wpierw chcecie kobiety, która będzie zajmować się ogniskiem domowym, dzieckiem i będzie was kochać, nie musi być wykształcona- żeby czasem nie była inteligentniejsza- a później narzekacie, że ciągnie kasę od was, że nic nie potrafi zrobić, że tylko siedzi w garach i marudzi to czas poszukać kochanki. Kto jest na tyle pierdolnięty, żeby prezentować publicznie taką "logikę" i nazywać ją mądrością, naturą i prawdą? Idąc tropem pewnego blogera- który to pisał, że kobiety nie radzą sobie na polu zawodowym, przegrywają z mężczyznami i że siedząc w domach, zwiększyłyby szansę na wyjście z dołka demograficznego- odkryłam, że chłopczyk ma lat 22, jest studentem dziennym. Zapewne utrzymują go rodzice, może stypendium socjalne (raczej za cienki w uszach jest na stypendium naukowe) Pracą się pewnie nie skalał, po studiach zapewne ma nadzieje dostać 4 tysie na rękę... ale po skończeniu kulturoznawstwa? No way. Tak jest często, ludzie nie mający o niczym pojęcia, pierwsi rwą się do pisania i oceniania, studenci dzienni piszą o trudach pracy zawodowej, kawalerzy piszą o małżeństwach, nastolatki piszą o dorosłym życiu, katolicy piszą o ateizmie, filozofowie za 3 grosze piszą o ekonomii albo fizyce, kobiety piszą stricte o męskim umyśle a mężczyźni stricte o kobiecym (i to nie w kontekście naukowym). Faceci, którzy w życiu koła nie zmienili, piszą coś o tym, że kobiety z takimi zadaniami od razu lecą do mężczyzn, zawsze grają macho, zawsze są specjalistami, potrafiliby naprawić wszystko, od maszynki do golenia po prom kosmiczny, potrafili by- niczym McGyver- sklecić śmigłowiec bojowy z długopisu, starego procka i sznurka. Mój były mówił, że krzyczą najgłośniej ci sami, którzy nic nie potrafią.

Właściwie to o co chodzi z tym całym wrzaskiem odnośnie równouprawnienia? Nie rozumiem, co złego jest w kobiecie, która interesuje się informatyką i pragnie ją zgłębiać na uczelni, co złego jest w kobiecie, która chce być naukowcem i w tym kierunku się kształci, co złego jest w kobiecie, która idzie na wydział mechaniki i robotyki? Co jest śmiesznego w kobiecie, która potrafi zmienić koło, wymienić tarcze hamulcowe, silniczek od wycieraczek albo po prostu...zmienić olej? Coś wam to odbiera? Godność? Penis traci kilka centymetrów? Raz gdzieś przeczytałam, że równouprawnienie ma na celu wykastrowanie męskiego społeczeństwa, odarcie z godności i naturalnych cech, nie jestem pewna, ale to chyba był blog JKM albo kogoś podobnego. Jak do ciężkiej cholery, równouprawnienie ma doprowadzić do wywłaszczenia mężczyzn z ich zajęć, zainteresowań, życia zawodowego??? Mówi się, że współczesne kobiety zamiast myśleć o macierzyństwie, rzucają się w pogoń za pracą i wykształceniem. Jaki bezmózg płodzi takie androny? W Polsce żeby żyć godnie, to trzeba się nie raz bardzo napracować, ja współczuje facetowi, który musi harować przez 12 godzin i to cały tydzień, żeby utrzymać siebie i żonę. Takich nie jest wielu, w większości związków, oboje pracuje na wspólną przyszłość. Tylko współczuje też kobiecie, która po powrocie z pracy musi jeszcze biegać koło męża - świętej krowy. Nie rozumiem też, dlaczego- gdy narodzi się dziecko - to często jest mowa o obowiązkach macierzyńskich a nie RODZICIELSKICH, przecież rola tatusia nie kończy się na włożeniu i wyciągnięciu... karty z bankomatu. Jest jeszcze jeden argument, który mnie po prostu przyprawia o ból głowy, mianowicie- kobiety nie dokonywały żadnych wielkich odkryć, nie pisały mądrych książek, nie uczestniczyły w rozwoju nauki- no pewnie że nie uczestniczyły! Jeszcze 200 lat temu, kobieta na uczelni była nie mile widziana, w średniowieczu kobiety, które chciałby zgłębiać astronomie, matematykę czy fizykę, po prostu torturowano albo palono na stosie. Kobietom nie wolno było uczestniczyć w życiu publicznym, większość krajów na świecie, gdzie kobiety mogą brać czynny udział w życiu politycznym, dało im to prawo dopiero w ubiegłym wieku, podobnie było z dopuszczeniem do edukacji. Skoro tak było, to jak do kurwy nędzy, miały coś odkryć i uczestniczyć w rozwoju nauki?! Hypatia była kobietą bardzo mądrą, naukowcem, co się z nią stało?- kto oglądał Agorę a później pogrzebał trochę w historii, ten chyba zrozumie. Kobieta, która dobrze zarabia to wróg, nie wiem dlaczego, ale często tak jest. W pracy nie raz (ale nie zawsze jak twierdzą niektóre) kobieta spotyka się ze "szklanym sufitem" byle nie mogła pójść wyżej, bo jakiś baran z małym ego, popłacze się jak małe, słabe dziecko, że przegrał z kobietą... no jebana piaskownica.

Dziś kobiety mają prawo się uczyć (chociaż nie wszędzie na świecie) mogą głosować, prowadzić samochody, zakładać firmy i samodzielnie decydować o swoim majątku, ale i tak niektórzy panowie dokładają wszelkich starań, by im to obrzydzić, twierdząc że to dla nich nienaturalne. Dla mnie naturalna jest chęć przetrwania i ciągłe poszukiwanie rozwiązań, by łatwiej i wygodniej żyć, to nie jest tylko męska cecha, to po prostu ludzka cecha. Dziś by godnie żyć, trzeba się kształcić i pracować- taka prawda. Kobiety też mają pasję, inne niż gotowanie czy czytanie ploteczek o gwiazdach, coś w tym dziwnego? No niestety dla niektórych tak. Jak kobieta interesuje się np. motocyklami, to już znajdzie się stado baranów, które ją wykpi, postara się przekrzyczeć (nie odróżniając czasami marek motocykli i myląc modele) by pokazać, że ma większą "wiedzę" a na koniec nazwie jak? No feministką. Szkoda, bez samorealizacja jest tym czymś, z piramidy potrzeba drodzy panowie, a piramida ta przedstawia potrzeby ludzkie. Nie wiem skąd to się bierze, pewnie Freud gdyby żył i dalej prowadził badania, też by nie odkrył prawdy, skąd w niektórych mężczyznach tyle zawiści, zazdrości i jadu. Ja nie twierdze, że należy kobietom oddać całą władzę, wysłać do kopalń i zachęcać, by wstępowały do wojska, ale takie banały jak równe płace, równe prawa na polu rodzicielskim, równy dostęp do edukacji i polityki, nie są chyba niczym nadzwyczajnym i bulwersującym. Jeśli jakieś mają na tyle siły, by iść do wojska to proszę bardzo, w Izraelu służą kobiety i jakoś Izrael nie stał się przez to słabym państwem, które ciągle przegrywa wojny. Nie twierdzę, że kobieta będzie lepszym żołnierzem, nie będzie, ale zawsze może być tak, że wypełni tą lukę, w której słaby jest żołnierz - mężczyzna. Nie jestem wcale zwolenniczką parytetów, bo w polityce powinien przeważać jeden parytet- ludzi mądrych. Upychanie w polityce na siłę kobiet pokroju np Beaty Kępy, to jest zbrodnia po prostu. Nie chcę jakiegoś stwarzania sztucznych pozorów, że jest ok, nie chcę sztucznej grzeczności, szarmanckich gentelmenów, którzy będą całować w łapkę a za plecami ten "szklany sufit" podklejać taśmą, żeby nie pękł. Chce po prostu odpierdolenia się od pewnych praw, bez sztucznej grzeczności. Jeśli ktoś teraz zapyta, czy w takim razie można kobiecie dać w papę skoro mamy równouprawnienie, to proszę bardzo, pewnie że można. Kobiecie i tak często daje się w papę więc o co chodzi? Tylko że przemoc fizyczna to jedynie patologia- no chyba, że kobieta faktycznie sobie zasłuży np awanturując się publicznie i ubliżając komuś. Jeśli ktoś zapyta, czy w takim razie upychać na siłę kobiety w policji, wojsku itd, to powiem...czytaj uważnie co piszę, bo już napisałam, że równouprawnienie to nie upychanie na siłę, tylko otwarcie furtki ale bez rozkładania czerwonego dywanu i wysyłania zaproszenia. Pewnie, że kobieta nie będzie we wszystkim równa facetowi a facet kobiecie, kobieta z racji cech fizycznych, jest słabsza od mężczyzny, chociaż przypadki są różne i też nie można mówić, że to się tyczy 100% żeńskiej populacji. Mówi się, że kobieta jest słabsza psychicznie, z pomocą przychodzi psychologia i psychiatria, które mówią że to gówno prawda, nie ma tutaj czegoś takiego, jest tylko wytrzymałość na różne rzeczy, w różnym stopniu. Nauki te potwierdzają, że jednak to mężczyzna jest ciut słabszy bo szybciej fiksuje, dlatego procent schorzeń psychicznych- warunkowanych czynnikami z zewnątrz- wśród mężczyzn jest nieporównywalnie większy. Ja się do tego przychylam, my potrafmy ryczeć z byle głupoty, to prawda, ale wielu z was, taką właśnie postawą jakiej poświęciłam ten wpis, udowadnia że słabo sobie radzicie z rzeczywistością.

Na koniec, żeby nie wypaść na taką straszną feministkę, którą już i tak zostałam bo śmiałam coś takiego napisać (coś, co myśli około 50% Polek) powiem tylko, że tekst się na szczęście tyczy jakichś 30% facetów, bo ku mojej radości, większość z nich to normalni ludzie.

A za parę dni- by równowagi stało się zadość- napiszę trochę o kobietach.

piątek, 20 stycznia 2012

Istota zakładania rodziny...

Prawicowcy zdają się być ludźmi, nie posiadającymi rodzin, bo swoje wywody na ten temat zdają się czerpać głównie z Wikipedii- a i tak dalej mają problem z tym pojęciem. A może to się tyczy tylko młodych prawicowców, którzy rodziny jeszcze nie założyli?

Co to jest rodzina? Wikipedia mówi językami prawa, socjologii i religii

"Rodzina – w socjologii rozumiana jako grupa społeczna lub instytucja społeczna. Rodzina, zdaniem socjologów i najprostszych jej definicji, to najważniejsza, podstawowa grupa społeczna, na której opiera się całe społeczeństwo[1]."

"Współczesne przeobrażenia rodziny każą odchodzić od ujmowania jej w kategoriach strukturalnych na rzecz nastawienia komunikatywnego[3]. Zgodnie z takim podejściem można rozumieć rodzinę jako "duchowe zjednoczenie szczupłego grona osób skupionych we wspólnym ognisku domowym aktami wzajemnej pomocy i opieki, oparte na wierze w prawdziwą lub domniemaną łączność biologiczną, tradycje rodzinną i społeczną"[4]."


Dalej możemy się dowiedzieć, że rodzina to związek wzajemnego, intymnego uczucia, współdziałania i wzajemnej zależności. Rodzina zatem pełni funkcję małżeńską lub partnerską, rodzicielską, braterską. Kiedy przez Sejmowe sale przetacza się dyskusja o związkach partnerskich osób homoseksualnych, znika nagle mowa o rodzinie, bo dla wielu to nie może być rodzina. Czyli dla pewnych osób, rodzina jest tylko wtedy, kiedy pojawia się potomstwo a to błędne pojmowania rodziny bo brutalne zmniejszone do jednego aspektu. Jakie funkcje ma pełnić rodzina? m.in materialno - ekonomiczne, seksualne, klasowe, kulturalne, rekreacyjno towarzyskie, emocjonalno- ekspresyjne. Tak pokrótce tłumaczy nam to ciocia Wikipedia. Czyli sens zakładania rodziny wcale nie zamyka się na posiadaniu potomstwa, bo to by było straszne wypaczenie celu zakładania rodziny. By posiadać potomstwo nie trzeba paprać się w instytucję rodziny, wszak papierek poświadczający związek nie ma wpływu na libido oraz płodność. No ale dobra, wróćmy do natury i świata zwierząt, pójdźmy po opinie do naczelnych, które rodzinę traktują jako całą zbiorowość. Szereg matek, ojców, ciotek, wujków, koleżanek i kolegów, wychowuje potomstwo wspólnie- jak najbardziej czują się szczęśliwą rodziną- taki kolektyw. Wilki np- ulubione zwierzęta prawicowej ekstremy- nie rozmnażają się tak masowo jak my, w wilczej watasze potomstwo posiada tylko para alfa, a reszta stada potomstwo to wychowuje i dobrowolnie zrzeka się możliwości posiadania własnych szczeniąt. 
Jak to jest u nas ludzi? Dwoje ludzi, mężczyzna i kobietą spędzają ze sobą upojną noc (albo dzień, jak kto woli) i w efekcie niezabezpieczenia się, kobieta zachodzi w ciążę. W Polsce popularne są śluby ekspresowe. Takich młodych ludzi zagania się przed ołtarz, w miarę szybko- czyli zanim brzuch panny młodej popsuje wygląd uroczej sukni ślubnej. Połowa takich związków się rozpada po 2, 3, 4 latach. Czasami szczęśliwy związek, posiadający wspólną wizję przyszłości, rozpada się właśnie z uwagi na ciąże. W naszym społeczeństwie mówi się wtedy "a to chuj, zostawił ją z brzuchem" Prawda wygląda tak, że dla wielu młodych ludzi, na pierwszym planie jest samorealizacja, która później może zapewnić warunki materialne- godne do wychowania potomstwa. Często jest jednak odwrotnie, młody związek rozpada się, młodzi ludzie chcą poznawać życie, cieszyć się sobą, kształcić i zdobywać godne pieniądze- przymusowy ślub i przymusowa miłość rodzicielska nie napełni lodówki, nie ubierze i nie pośle do szkoły dziecka. W całej Polsce, co roku przybywa nam kilkaset samotnych matek. Mimo życia w związku i pojawienia się potomstwa, rodzina nie powstała. Więc jak to jest?
Związki małżeńskie bezdzietne- jest takich całe mnóstwo. Takie związki stanowią ludzie świadomi, którzy wpadek raczej nie zaliczają a potomstwo będą mieć w danym momencie, jeśli tego zechcą. Czy oni nie są w pełni rodziną? Są małżeństwem ale nie mają dzieci, zatem zdaniem naszych posłów nie są wcale rodziną bo nie mają dzieci. Samotna matka, czy samotny ojciec to też nie jest do końca rodzina, bo nie ma drugiego partnera, czyli znowu posłowie wykrzywiają definicję rodziny. Wykrzywiają ją tak mocno, aż zacznie przypominać rodzinę rodem z kazania, czyli matka- kobieta poświęcona życiu między kuchnią, pokojem dziecka a sypialnią, ojciec- mężczyzna zapracowany, dbający o materialną przyszłość dzieci. To jest właśnie rodzina zdaniem (p)osłów. Dla mnie to jest rodzina z dziećmi praktykująca konserwatywny podział ról (taki nieco sztuczny jak na obecne realia).
Miłość- to w skrócie- takie uczucie, które wiąże ludzi i powoduje, że potrafią zmienić się o 180 stopni i robić dziwne rzeczy. Miłość jest jedną z podstaw do założenia rodziny. Miłości poświęca się 70% przestrzeni we wszelkiej sztuce. Nie prokreacji, nie dzieciom, nie zarodkom, nie plemnikom i jajeczkom, tylko właśnie miłości. Ludzie pędzą przed ołtarz bo się kochają, nie myślą wtedy o dzieciach. Później żyją razem szczęśliwe, z gromadą dzieci, albo żyją osobno gorzko wspominając związek. Czasami spotykają się w sądzie, by wyegzekwować prawo do opieki nad dziećmi. Kilka miesięcy temu, na pewnym portalu, na którym posiadam dość tajemnicze konto, otrzymałam wiadomość. Dziś się do niej dokopałam przez tonę "spamu" od znajomych.

"Witaj, nie wiem czy mogę napisać ale spróbuję. Nigdy na wstępie nie piszę tak dużo o sobie, do osoby której nie znam i nawet nie widzę jej twarzy. W kazydm razie mam na imie Tomasz i posiadam rodzine, żonę i dziecko- córkę. Niestety zwizek nie uklada sie tak jakbym tego chciał i dlatego zdecydowalem sie napisać. Jestem człowiekiem spokojnym i sympatycznym, jedyne czego mi brakuje to trochę szczęścia i ciepła, którego w domu nie znajduję. Jakieś ciepło bije z Twojego profilu i piszesz, że lubisz poznawać nowych ludzi. Może chcesz zacząć ze mną pisać i rozwinąć tą znajomość, pomóc mi trocę odzyskać szczęście? ja mogę dać Ci maksimum mojego ciepła i przyjaźni"

Tu zakończę cytowanie. Owszem, odpisałam ze swoją babską ciekawością, by się czegoś więcej dowiedzieć. W kolejnych wiadomościach dowiedziałam się, że po powrocie z pracy, Tomasz od razu zasiada przed komputerem i desperacko szuka kobiet, które zechcą dać mu trochę szczęścia, potrafi na nie wydać więcej niż na dziecko i żonę- jest tego świadomy, boli go to ale uważa to za sposób, na kupienie szczęścia. Napisał że żona albo płacze, albo wychodzi z przyjaciółkami, że żal mu córki ale nie umie nic zrobić, żyje w domu w którym miłość między nim a partnerką zniknęła. Oczywiście to wszystko biorę z przymrużeniem oka, bo prawda może mieć nieco inny kształt. Trochę żal mi faceta, faktycznie życie z związku gdzie jakiekolwiek uczucia zaniknęły to katorga, jest tylko to biedne dziecko pomiędzy niekochającymi się rodzicami. Zdecydowanie odmówiłam Tomaszowi pocieszania.
Więc jak to jest panowie posłowie? Rodzina jest, bo jest kobieta, mężczyzna i potomstwo. Dla was cała reszta jest nie istotna, nie liczy się fakt, że ta konkretna rodzina to już nie rodzina, tylko wspólne pomieszkiwanie dwojga osób różnej płci, mających wspólne potomstwo... i na tym się kończą rzeczy wspólne (czasami jeszcze majątek jest wspólny) Podstawa rodziny, to nie dzieci, bo mimo dzieci rodziny się przecież rozpadają. Podstawa to uczucia, to spoiwo które realnie "skleja" ze sobą dwoje ludzi, te emocje które tylko zmieniają nieco intensywność ale zawsze pozostają na miejscu, czyli nie wędrują do innej osoby spoza rodziny. W aspekcie prawnym, Tomasz i jego żona to dalej rodzina- aż do momentu ewentualnego rozwodu. W aspekcie religijnym, to dalej rodzina aż do momentu rozwodu. A w innych aspektach? Zniknęła funkcja seksualna, zniknęła funkcja rekreacyjno- towarzyska, zniknęła częściowo funkcja opiekuńczo- zabezpieczająca i funkcja materialno - ekonomiczna (bo Tomasz wydaje więcej na swoje nowe szczęście)

Więc po co my zakładamy rodziny, co jest tego celem? Nie ma celu uniwersalnego, spełnienie wcześniej założonego celu, nie oznacza że rodzina będzie trwać, że nie rozdzieli się na samotną matkę (która już nie jest dla was rodziną, jest quasi-rodziną) i sfrustrowanego faceta szukającego nowych kobiet. Jeśli jakaś rodzina będzie żyć szczęśliwe, w pełnej miłości ale nie będzie mieć dzieci, to dla posłów będzie bezwartościowym związkiem, nie spełniającym tego jednego celu- posiadania dzieci. Zatem nie ważne są powody dla których zakładamy rodzinę, jeśli są inne niż posiadanie potomstwa. Tylko powtarzam raz jeszcze, jeśli patrzeć na naturę, zakładanie rodziny tylko dla potomstwa jest nienaturalne, jeśli trwa dłużej niż kilka lat. Do prokreacji nie potrzeba nas wzniosłych uczuć, ni obrączek i papierków w urzędach, do tego wystarczy sprawny układ rozrodczy i popęd. Dlatego panowie (p)osły, proszę dać ludziom możliwość zakładania rodzin zgodnie z prawem, nie tylko w celu posiadania potomstwa lub korzystania z ulg prawnych. Proszę im dać tą możliwość w celu przekazywania sobie majątku, możliwości odwiedzania drugiej osoby na intensywnej terapii, lub decydowania o jej losie w momencie krytycznym. Proszę dać im możliwość korzystać zgodnie z prawem, z przywilejów dwojga ludzi związanych miłością, pozostawiając na razie na boku kwestię prokreacyjną i wszystkie z nią związane konsekwencje prawne, chyba że tyczy się to związku partnerskiego osób różnej płci. 

Oczywiście, biorąc pod uwagę cel jakim jest przedłużanie gatunku ludzkiego, przekazywanie wiedzy, wychowywanie nowych rodaków, to rodziny z dziećmi są uprzywilejowane i zawsze będą. Nie dziwi mnie to ani nie wkurza, pod warunkiem, że nie oddaje się im w całości istoty rodziny, nie odbiera na ich rzec bezdzietnym oraz parom jednopłciowym wszystkich tych praw i funkcji jakie spełniają żyjąc razem- jakie są elementem definicji rodziny. Niestety, u nas przemawia kościelna doktryna, konserwatywny obraz świata rodzinę już zdefiniował sztywno, zamykając wielu innym dostęp do określenia siebie PO PROSTU RODZINĄ.

Na koniec, w ramach rozwinięcia tematu w pewną  stronę (niepożądaną), ustosunkuję się do wychowywania dzieci przez pary homoseksualne. W tej kwestii, mój pogląd jest nieco niesprawiedliwy, bo nie popieram wychowania dzieci przez dwóch gejów, za to nie widzę problemu w wychowaniu dzieci przez dwie lesbijki- bo są kobietami. Ta zdolność do opieki nad dzieckiem i poświęcenia się mu zupełnie wypływa poniekąd z kobiecej natury (jednak nie u wszystkich kobiet tak przecież jest)  Poza tym lesbijki są w stanie sprawić sobie dziecko naturalnie, geje takiej możliwości nie mają, choćby dlatego nie mogę się sprzeciwiać posiadaniu dzieci przez lesbijki. Biologicznej matce, nawet jeśli jest lesbijką, nikt nie ma prawa odebrać dziecka. Matka zawsze ma większe prawo do tego, to zdanie podziela większa część społeczeństwa. Oczywiście gej też może dziecko spłodzić kobiecie, orientacja homoseksualna nie czyni bezpłodnym, też ma wtedy prawo ubiegać się o opiekę nad swoim dzieckiem, aczkolwiek czegoś mi tutaj brakuje.
Orientacji homoseksualnej NIE DA SIĘ WPOIĆ dziecku. Z rodzin heteroseksualnych przecież, pochodzą geje, lesbijki i biseksualiści, zatem heteroseksualny wzorzec jakoś nie wpłynął na orientację. Nie popieram tylko indoktrynacji, wychowywania w skrajności, w przekonaniu że dana orientacja jest lepsza a reszta jest chora, że dane wartości są ok a inne należy zwalczyć bez wcześniejszego zapoznania się z nimi. Bzdurą jest również, że dzieci z rodzin niepełnych, czyli wychowane przez samotnych rodziców są gorsze a ich życie w społeczeństwie jest skazane na pewną klęskę, wśród moich znajomych są ludzie z rodzin pełnych i niepełnych i nie raz, bardziej normalni są ci, których wychował samotny rodzic. Co jeszcze przemawia na korzyść lesbijek? Trwałość uczuć, mózg kobiety a faceta pracuję trochę inaczej, nie tajemnicą jest, że facet nastawiony jest na poszukiwania doznań erotycznych a kobieta na pewną stateczność, to też ma wpływ na komfort życia dziecka. Co do adopcji, dalej ten temat rozważam, wiem tylko, że w przepełnionych domach dziecka, czeka mnóstwo małych, smutnych ludzi, którzy chcą miłości i ciepła i pary homo też mogą im to dać, łącznie z odpowiednim wychowaniem. Niestety dzisiejsze prawo, woli trzymać dzieci dalej w domach dziecka, bo warunku jakie trzeba spełnić by dziecko adoptować są po prostu chore. Przekonanie, że dziecko musi być w pełnej rodzinie hetero, skutkuje nie raz odesłaniem dziecka z powrotem do placówki, z jakiejś patologicznej rodzinki, która wcześniej spełniła wymogi- no ale cóż, samotni i homo widocznie są bardziej patologiczni dla naszego systemu prawnego, niż heteroseksualne małżeństwo choleryków, alkoholików i ludzi, którzy non stop się zdradzają. O homoadopcji szerzej w innym wpisie.