Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Euro 2012. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Euro 2012. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 czerwca 2012

Tuska mina.

O Tusku mało piszę, nie muszę bo mistrzowsko robią to inni. Ostatnio przejrzałam natemat.pl a tam coś o minie Tuska po bramce Niemiec. Siedział pod Merkel (w polityce też jest pod Merkel, mam nadzieje że nigdzie indziej) i miał minę jakby skrzywioną, taką jakąś- niewyraźną, no w każdym razie stosowną do jego polityki. Nie wstał razem z Angelą, nie krzyczał "huraaaa!", nie uśmiechał, nawet się nie odwrócił do Angeli by pogratulować, bił tylko brawa mając dalej skwaszoną minę. To realna reakcja? A może to reakcja zagrana? Bo przecież tyle się mówi o jego miłości do Niemiec i Merkel, że może w końcu postanowił pokazać ludziom, iż on wcale nie jest taki pro niemiecki. Może to po prostu element PRu. Tak czy siak, media zamiast o tym pisać, komentują to krótko- jako polityczne faux pas. Może Tusk pomyślał- jako piłkarz- amator- że wszystkim tak fajnie idzie a Polska znowu dała...ciała? Zostaje jeszcze jedna opcja- że chciał się solidaryzować ze słabszymi jak wielu Polaków. Dla mnie to kolejna dobra mina do złej gry- oczywiście nie piłkarskiej, bo ta była przednia.

środa, 20 czerwca 2012

Endless Summer...

Tak naprawdę oficjalną piosenką Euro2012 nie jest utwór Jarzębin, oficjalną piosenką jest Endless Summer Oceany (gdyby ktoś nie wiedział). Ten utwór to jest strzał w dziesiątkę, tłumacząc tytuł na polski uzyskujemy "nieskończone lato" albo jak kto woli "ciągłe lato". Jak ulał pasuje to do sytuacji w PZPN, gdzie Lato też się jakoś skończyć nie może, a w sumie mogłoby. Minister tzn Ministra sportu- zacna Mucha- chce żeby Lato w PZPN się w końcu skończyło, chociaż jej tak jak wszystkim muchom, lato powinno być na rękę. Obserwując polską rzeczywistość, oraz tendencje do wstawiania gamoni i krętaczy na ważne stanowiska, obawiam się, że po Lecie w PZPN przyjdzie jesień albo od razu zima, wtedy wielu zatęskni jeszcze za tym Latem. Mnie Grzegorz Lato kiedyś działał na nerwy, teraz już tylko bawi, bo śmiech to najlepsza reakcja na jego zachowanie. Ten człowiek nie zna umiaru, nie ma żadnych kompleksów, na swoje potknięcia macha tylko łapą, mając w głębokim poważaniu co nim myślą Polacy- dowcipkuje sobie non stop. Ma się dobrze, korzysta z benefitów na stanowisku i mowy nie ma, by podał się do dymisji z własnej woli. Chyba wypada się przyzwyczaić, że Lato w PZPN może być faktycznie endless.

To dopiero kibic.

Kibicowanie to sztuka. Wymyślne stroje, specjalne zawołania, odgrywanie zabawnych scenek- stałe elementy prawdziwego kibicowania. Jednak nie trzeba tego wszystkiego, by stać się kibicem roku, wystarczy że...


poniedziałek, 18 czerwca 2012

Polonia in curva.

Straszyli przed Euro, że Polska się zamieni w kurwidołek, pełen jawnogrzesznic, prochów i alkoholu, że Polki po pracy czy zajęciach na uczelni, będą się masowo zamieniać nocami w prostytutki. No i co? Jakoś nic nadzwyczajnego się nie dzieje, nie ma tych tłumów dziwek na ulicach, tam gdzie kolejki być powinny- czyli w burdelach- ponoć jest norma sezonowa. Jedyne córy Koryntu, jakie widziałam na Euro, to te feministki co latają na golasa, przecząc własnej ideologii i zachęcając widokiem gołych pup oraz cyców (w sumie jest na co popatrzeć) do szukania mocniejszych wrażeń. Polska miała wpaść w fatalny zakręt moralny, wyjść na krzywą (jak jest krzywa po włosku?) a tu nic. Media kochają takie sensacje, jeśli zobaczą dwie prostytutki na ulicy, od razu napiszą, że Polska na czas Euro zamieniła się w gigantyczny dom publiczny.
Dziennikarzyny straszyły Sodomą i Gomorą , ale nic podobnego nie ma, jest radość, luz i otwartość (tego proszę nie mylić z pospolitym dziwkarstwem). To już większym zepsuciem wykazali się Niemcy i Duńczycy, którzy zorganizowali na ulicy Lwowa (a może to był Kijów?) nagi mecz aktorek porno.



niedziela, 17 czerwca 2012

Piłkoszał

Jak tam wasz piłkoszał? Bo mój kiepsko. Chciałabym kontynuować jednak ten piłkoszał bez grama polityki i z krajanami- głupolami, usuniętymi w cień, spodobał mi się ten popas w typowej, polskiej rzeczywistości. Kilku zapitych facetów snuje się właśnie po ulicy z trąbkami, łyk piwa i okrzyk "Polska! Biało-czerwoni!" i znowu łyk piwa a potem dmuch w irytującą trąbkę- żal trzeba jakoś przeżyć, zalać chmielowym płynem i pokrzyczeć z kumplami. Miny moich znajomych po wspólnie obejrzanym meczu? Jak u małego dziecka, któremu ktoś ukochaną zabawkę zabrał. "Smudny" czas nastał, Smudy też już nie ma (poddał się i podał do dymisji, honorowo) a szkoda, bo to świetny gość. Jeszcze dziś przed południem, jadąc samochodem uśmiechałam się patrząc na te chorągiewki przy samochodach. Po dzisiejszym meczu, wielu te chorągiewki zdejmie (np mój sąsiad, co obiecał jeśli nasi przegrają) ja swoją zostawię. Od dziś (w sumie to od meczu z Grecją) jestem fanką Przemka Tytonia, genialny bramkarz i sympatyczny facet. Cieszę się, że zastąpił Szczęsnego, któremu jedynie snickers się należy, bo za dużo gwiazdorzy.

No to jak? Komu będziecie teraz kibicować? Na otarcie łez, trzeba sobie wybrać jakąś drużynę i dać wsparcie zagranicznym kibicom. Po ekscesach naszych kiboli, będzie to pozytywny akcent ze strony gospodarzy.


sobota, 16 czerwca 2012

To my Polacy.

W pewnym polskim kawałku raperskim pada zdanie "Bo z kraju mataczy, to my Polacy!" - zgadza się. Dobra (bo w sumie taka prawda) drużyna Smudy przegrała bo? Może za pewnie się czuli, może za słabo byli przygotowani fizycznie, może, poczucie gdzie grają i o co tak naprawdę, sprowadziło ich w dół. Jaka polityka i naród, taki sport. Dobrzy to u nas są kibole, burdy dobrze im wychodzą. Przeglądam niektóre blogi a tam co? Jakieś brednie o "zabijaniu dzieci" w odniesieniu do aborcji (której u nas oficjalnie nie ma! Przypominam, NIE MA WYBORU!) - w tym niektórzy są bardzo dobrzy, w pitoleniu głupot. W narzekaniu na Ruska, Niemca i wszelkiego innego, "wroga ojczyzny"- w tym też wielu nie ma sobie równych. Co jeszcze wychodzi nam genialnie? A taka oto modlitwa

Gdy wieczorne zgasną zorze,
zanim głowę do snu złożę,
modlitwę moją zanoszę,
Bogu Ojcu i Synowi.
Dopi.....lcie sąsiadowi!
Dla siebie o nic nie wnoszę,
tylko mu dosrajcie, proszę!
Kto ja jestem?
Polak mały! Mały, zawistny i podły!
Jaki znak mój? Krwawe gały!
Oto wznoszę swoje modły do Boga, Maryi i Syna!
Zniszczcie tego skur....a!
Mojego rodaka, sąsiada, tego wroga, tego gada!
Żeby mu okradli garaż,
żeby go zdradzała stara,
żeby mu spalili sklep,
żeby dostał cegłą w łeb,
żeby mu się córka z czarnym
i w ogóle, żeby miał marnie!
Żeby miał AIDS-a i raka,
oto modlitwa Polaka!
Poza modlitwą Polaka, wielu rodaków nie ma sobie równych we włażeniu klerowi do... wiecie czego. Nikt nas nie pokona w antysemityzmie- może tylko Ruscy. Niebawem będziemy mieć pierwsze miejsce, wśród narodów, które najliczniej rozeszły się po całym Świecie. Jesteśmy the best w ilości kobiet, które lubią dawać za pieniądze i puszczać się z każdym, śniadym kochaniem. Jesteśmy najlepsi w UE pod względem ilości damskich bokserów na 100 gospodarstw domowych. Jesteśmy mistrzami w ilości rozkopanych dróg, spieprzonych autostrad, wyrzuconych w błoto pieniędzy publicznych i ilości "nowoczesnych" blokowisk na które mało kogo stać. Jesteśmy mistrzami w NIEposiadaniu żadnej znanej na świecie marki. Dzięki wielu "wybitnym" Polakom o pozłacanych ustach, zdobyliśmy złoty medal w bredzeniu na te tematy, o których nie mamy pojęcia i filozofowaniu prowadzącym donikąd. Ponad połowa z nas jest zwycięzcami konkursu, na wtrącanie się do życia innych ludzi i mędrkowania, co kto powinien robić, z kim i jak oraz gdzie i kiedy. Za wkład w dokazywaniu, zakazywaniu i nakazywaniu- a w razie problemu w następstwie- w rozpływaniu się jak kamfora- powinniśmy dostać antynobla. Mamy może 3 miejsce na świecie, w liczbie wyborców, którzy są co wybory- niezadowoleni z własnego wyboru. Na koniec, za zapóźnienie cywilizacyjne i roztrząsanie o moralności zdobyczy cywilizacyjnych, takich jak antykoncepcja, pod kątem wskazówek i zasad zawartych w religijnych doktrynach- mamy kryształowy młot, którym wielu z nas, powinno sobie grzmotnąć w czółko. Szkoda tylko tej drugiej części narodu, co chciałaby czegoś dobrego dla Polski, siebie i swoich sąsiadów (tych zza granicy i tych zza płotu).

No Polacy- nic się nie stało! Wszystko w normie. Euro może kiedyś wygramy, może wtedy, gdy w końcu część z nas wyciągnie mądre wnioski i powiedzenie "mądry Polak po szkodzie" stanie się faktem. Zwycięstwo jest wielkie w zadowolonym narodzie- jest taka prawidłowość, czyli nasze zwycięstwo to odległa przyszłość.

czwartek, 14 czerwca 2012

Karma dla kiboli.


Kibole to ciekawy gatunek, z obserwacji wynika, że przeciętny kibol ma niezbyt pofałdowany mózg co sprawia, że jest niewiele inteligentniejszy od pawiana. Standardowy kibol ludzi pokrzyczeć, dać w gębę, nachlać się i znowu dać w gębę, bo taka już jego natura. Kibol nie ma zielonego pojęcia o piłce nożnej, na mecze przychodzi tylko po to, by dać komuś w gębę i wyrwać siedzenie z trybun. Kibol to stworzenie łatwe do wytresowania, ale nie uznaje spokojnego pana, właściciel kibola musi być przeżarty żółcią i karmić swojego pupilka odpowiednimi ideami. Dobrze karmiony stadionowy bandzior zostawia twarde dowody po sobie. Rozbite szyby w samochodach, wyrwaną kostkę brukową i znaki drogowe, powywracane i podpalone kosze na śmieci, zniszczone przystanki no i przede wszystkim okrzyki, które wskazują co żarło to stworzenie zanim zgłupiało do reszty. Ostatnio najchętniej kupowaną paszę dla kiboli produkuje się z przemielonego neonazizmu, neofaszyzmu i fanatyzmu religijnego, do smaku doprawia teoriami spiskowymi i wkłada się w kolorowe opakowanie, najlepiej w barwy narodowe. Producenci karmy dla kiboli reklamują się często w internecie, najczęściej jednak poprzez lokalnych przedstawicieli handlowych. Na przykład w Rzeszowie lokalny przedstawiciel handlowy producenta pasz dla zwierząt stadionowych- PiS- przychodzi na mecze i zachęca młode stworki do nabywania karmy. Producenci paszy są zrzeszani w gildii niejakiego Rydzyka, potentata na tym rynku, który ma niejasne dochody zza granicy, szczególnie z USA- ojczyzny karmy dla wszelkich agresywnych zwierząt, czy to stadionowych czy innych. Karma na dłuższą metę szkodzi tak stworzeniom jak i ich otoczeniu, składniki do niej dodawane uzależniają i nie powinny być legalne, jednak producenci obstają przy swoim kłamiąc bezczelnie, że do swoich produktów dodają tylko zdrowy patriotyzm, który szkodzić nie może a wręcz pomaga. Mają nawet swojego adwokata- chociaż kiepskiego- jąkającego się Janusza, który winę za skutki uboczne zwala ostatnio na Brytyjczyków, twierdząc że wypuścili na rynek niezdrowe fałszywki. 

Niestety, od kiedy na rynku pojawiła się grupa rządna pełnej władzy i zysków, od tego momentu stadionowe stwory lokalne spory między klubami przeniosły na grunt mocno upolityczniony. Uzależniwszy się od składników złej karmy, oślepły zupełnie na zdrowy rozsądek i dały sobą całkowicie zawładnąć, tworząc armię gotową przewrócić wszystko do góry nogami zgodnie z wolą nowych panów. Kiedy nowi panowie przejmą władzę absolutną (przynajmniej tak im się marzy), to swoje zwierzaki zapewne nazwą pospolitymi bandziorami, które należy izolować w klatce z dala od prawego i moralnie dobrego (po prostu zastraszonego) społeczeństwa.

niedziela, 10 czerwca 2012

Orgazmy Smudy

Franciszek Smuda powiedział kiedyś tak:

"Zwycięstwo mojej drużyny cieszy mnie bardziej niż przeżyty orgazm"

Coś mi się wydaje, że w tym wieku o naturalne orgazmy trudniej, a po wtorkowym meczu nie pozostanie mu nic innego, jak zwykły orgazm na pocieszenie.



Jeszcze jedno. Dlaczego Polacy dobrze grają u innych? Są świetni w Celticach, Arsenalach, Borussiach czy Realach, nawet ci z lokalnych polskich drużyn bardziej się starają na meczu z drużyną z innego miasta, niż w grupie z gwiazdami, gdzie są reprezentacją kraju.

czwartek, 7 czerwca 2012

Objawy Euro.

Euro zaczyna się jutro, objawy widać już od kilku dni. Tonowe Brytyjki wędrują stadami po ulicach Krakowa zajmując czasem całą ich szerokość. Brytyjczycy łażą pijani od rana do wieczora, przyczepiając się do co drugiej Polki. Bruk pokrył się śliskim żelem, który widocznie skapuje z włosów Włochom a włoskie panie... jeszcze ich nie widać, ale z daleka słychać. Bliżej mi nieznana nacja, arabopodobna odziana w skórzane kurtki i dopasowane spodnie w kant tudzież dużo złotości,przemieszcza się męskimi grupami, patrząc na kobiety wzrokiem co najmniej ostrzegawczym "uważaj, przyjechałem polować na niewierne". Sajgon międzynarodowy. Weź tu człowieku siądź w jakimś pubie by mieć chwilę spokoju- nie da się. Euro2012 przeczekam w mieszkaniu albo gdzieś poza miastem, tak chyba będzie najrozsądniej, z dala od bydła- bo tak można nazwać większość turystów.

środa, 6 czerwca 2012

Kolejna ofensywa Solidarnych w głupocie.

Normalni wspak znowu w akcji. Euro już za chwilę, a więc niebawem zawitają do nas setki tysięcy obcokrajowców. Niektórzy już tutaj są. To niepowtarzalna okazja, by dalej agitować i pokazywać wszelkie polskie ułomności. Solidarni 2010 wpadli na pomysł, by rozdawać ludziom ulotki o mocno propagandowych treściach. Poza ulotkami będzie można zobaczyć ludzi z transparentami, oraz setki wlepek którymi pokryją się przystanki, kosze na śmieci (jedyne właściwe dla nich miejsce) drzewa, latarnie, witryny sklepów, ściany, wnętrza pojazdów komunikacji miejskiej itp.

Co będzie na tych ulotkach i transparentach? 






Ok, nikt im nie może zabronić wręczania tego typu materiałów. Jednak co im to da? Poza ośmieszaniem siebie i nas (czego większość sobie chyba nie życzy), oraz tworzeniem nieprzyjemniej atmosfery, nie da im to żadnych korzyści. Ich satysfakcja od dawna nie idzie w parze z polskim interesem. Solidarni w głupocie liczą być może na to, iż obcokrajowcy powrócą z tymi ulotkami do kraju, pobiegną do swoich polityków i zażądają stanowczych działań wobec Rosji i obecnego, polskiego rządu... oj marzyciele i fantaści. Jeśli te ulotki wpadną w ręce Chrisa Rogersa, który postanowi zagłębić się w temat PiSu, Antka "wariata" Macierewicza, Rydzyka i reszty świty, jest duża szansa na kolejny, interesujący i przerysowany reportaż BBC, który pójdzie w świat... a ulotki do kosza- czyli tam gdzie ich miejsce.

Co czeka rosyjskich kibiców? Poza niesmakiem wywołanym treścią ulotek w języku angielskim, transparenty.








Na miejscu polskich kibiców, którym te ulotki też będą wciskane, przygotowałabym własne ze stosowną odpowiedzią, jedne dla oszołomów, a drugie- ze sprostowaniem- dla zagranicznych kibiców.
Resztę dziecinnych pomysłów Solidarnych znajdziecie tutaj.





piątek, 4 maja 2012

Ko ko.. kompromitacja?

Lekki utwór "Koko Euro Spoko"- oficjalny hymn Euro 2012, już został okrzyknięty wielką kompromitacją Polski. Czy to naprawdę jest kompromitacja? Grono kobiet w strojach ludowych wyglądających jak uszyte ze ścierek z Ikei, śpiewa całkiem nowoczesną piosenkę, w bardzo swojskim stylu. Jest etnicznie, jest ludowo, jest jak na wiejskim festynie, bez przesady, bez udziwnień, bez wtrącania zachodniego stylu i podobno tak jest najlepiej. Ale ludzie suchej nitki nie pozostawiają na sympatycznych paniach, im się taki hymn nie podoba, ma być nowocześnie, hardkorowo, ma być super, cool i yeah. Jak dla mnie hymn pasuje, pasuje do tego co się będzie działo np. przed rozpoczęciem Euro, pasuje mi jako oprawa muzyczna do wychodzących na ulice moherowych beretów z obrazkami z podobizną Jezusa i Tadeusza Rydzyka, do Macierewicza wyjącego „to był zamach, to zdrada, to hańba!” (wideł mu tylko brakuje), do Kaczyńskiego obleganego przez emerytów z różańcami w dłoniach, do łysych kiboli z brakami w uzębieniu. Wszystko idealnie współgra, jest wieś w polityce, jest wieś w zachowaniu ludzi, jest zatem wieś w oficjalnym hymnie Euro 2012, ma być swojsko i jest swojsko, tylko postawić wozy z gnojem na ulicach polskich miast, by zapach też był swojski a tłum uzbroić w widły.

A tak szczerze, mi ten hymn poważnie nie przeszkadza, jest inny niż wszystkie, odwołuje się do polskiej kultury więc w czym problem? Lepsze to, niż Górniak śpiewająca hymn Polski czy Kupicha, w którego wydaniu, hymn na Euro 2012 byłby ciężkostrawnych stękaniem. Ja nie narzekam, mam się z czego pośmiać:)