O Tusku mało piszę, nie muszę bo mistrzowsko robią to inni. Ostatnio przejrzałam natemat.pl a tam coś o minie Tuska po bramce Niemiec. Siedział pod Merkel (w polityce też jest pod Merkel, mam nadzieje że nigdzie indziej) i miał minę jakby skrzywioną, taką jakąś- niewyraźną, no w każdym razie stosowną do jego polityki. Nie wstał razem z Angelą, nie krzyczał "huraaaa!", nie uśmiechał, nawet się nie odwrócił do Angeli by pogratulować, bił tylko brawa mając dalej skwaszoną minę. To realna reakcja? A może to reakcja zagrana? Bo przecież tyle się mówi o jego miłości do Niemiec i Merkel, że może w końcu postanowił pokazać ludziom, iż on wcale nie jest taki pro niemiecki. Może to po prostu element PRu. Tak czy siak, media zamiast o tym pisać, komentują to krótko- jako polityczne faux pas. Może Tusk pomyślał- jako piłkarz- amator- że wszystkim tak fajnie idzie a Polska znowu dała...ciała? Zostaje jeszcze jedna opcja- że chciał się solidaryzować ze słabszymi jak wielu Polaków. Dla mnie to kolejna dobra mina do złej gry- oczywiście nie piłkarskiej, bo ta była przednia.
RWETES Z NICZEGO WOKÓŁ SZKLANEJ KULI
-
*Od drzwi na salę Pleciugi powiało mocą. Trzy czarownice siedzące przy
swoim ...
1 tydzień temu